Niestety, mam w sobie wciąż wiele programów, które już nie powinny istnieć. Co prawda, zostały mi wdrukowane, gdy byłem dzieckiem, lecz… Przecież pracowałem.
Pochodzę z południowego wschodu Polski. Tym samym, „śpiewałem” po wschodniemu. Podczas studiów, skądinąd filologicznych, pracowałem ciężko, żeby pozbyć się tego akcentu i mówić ogólnoprzyjętym polskim. Co więcej, okazało się, że w moim mieście rodzinnym kilka wyrazów wymawia się dość… specyficznie. Nad tym też ciężko pracowałem, pozbyłem się tych naleciałości i nie da się zidentyfikować mojego pochodzenia w ten sposób.
Tym niemniej, bywam w swoim mieście rodzinnym, od czasu do czasu. I wraca mój „śpiew” i wraca specyficzna wymowa. Szczególnie, jeśli pobędę w tamtym otoczeniu nieco dłużej.
Pewnie dlatego, że czuję się tam z tym bezpiecznie. Nie muszę się ukrywać ze swoim pochodzeniem, którego, mimo wielu lat, nieco się wstydzę i wciąż nie chcę mieć wiele wspólnego z tym miejscem.
Może dlatego moje programy wracają. W ich otoczeniu czuję się znów bezpiecznie.
Znów czuję się dzieckiem. Kuszą, między innymi brakiem odpowiedzialności.
Notkę można również obejrzeć w formie materiału na YouTube.


Komentarze
Pokaż komentarze