Ciekawe jest spojrzenie właśnie w takiej skali. Czy da się zauważyć, że w oceanie brakuje jednej kropli? Patrząc na ocean, pewnie nie. Aczkolwiek, jeśli tę kroplę z oceanu zabiorę, i WIEM, że jej tam nie ma… Sytuacja się zmienia.
Może być jednak też tak, że kropla z oceanu nie znika, a mnie się WYDAJE, że zniknęła. To chyba najczęstszy scenariusz, szczególnie, jeśli mogę pokusić się o winę własną, nawet jeśli mocno wyimaginowaną. Wtedy dochodzą do głosu wszystkie moje obawy, wszystkie kompleksy, wszystkie lęki.
I trzeba to trzymać za pysk.
Nie ma innej możliwości, wiem co mówię. Wcześniej zdarzało mi się badziewie rozhulać, tak że piekła nie było. Dotarło do mnie jednak coś jeszcze innego.
To często nie jest moja wina.
To zdanie jest kluczowe. Obojętne na który wyraz położyć w nim nacisk, i tak będzie znaczące. I tak będzie mówić to, co powiedzieć ma.
Pomaga przy lękach i poczuciu winy.


Komentarze
Pokaż komentarze