J
estem z poprzedniego wieku. Jestem facetem. I chodziłem na siłownię, czasem nawet chodzę teraz.
Mówię o tym dlatego, że wychowałem się na książkach, między innymi o Conanie Barbarzyńcy. A gdy byłem już starszy, zobaczyłem film pod tym samym tytułem. Bohater był grany przez utytułowanego wtedy kulturystę, dziś już poważnego aktora i polityka - Arnolda Schwarzeneggera.
Chciałem być jak Conan. Może jak Schwarzenegger - wielki, silny i miażdżyć wrogów małym palcem u stopy.
Niestety, Bóg, Jakkolwiek Go Pojmuję, poskąpił mi wzrostu i muskulatury. Dzięki mu za to, że nie mam również jak w pewnej piosence zespołu Rewizja. A że jaja ogromne i rozumu dość skromnie to się (…) niczego nie boję.
Mam jednak w sobie coś z Conana, co zostało ze mną do teraz. I to właśnie z Conana, nie z Hemingwaya. Dopóki stoję, to walczę, powiedział Conan w którymś z opowiadań. Jak się położę, to znaczy, że umieram. Albo już umarłem, dodał.
Notkę można również obejrzeć w formie materiału na YouTube. https://youtu.be/BO9y1UOwbRo


Komentarze
Pokaż komentarze