Bardzo lubię Małego Księcia. Jest to książka, która wiele zmieniła w moim życiu i to nie tylko dlatego, że dostałem egzemplarz od mojej cudownej Przyjaciółki.
Już gdy czytałem ją pierwszy raz, chyba w siódmej klasie, czułem, że jest w tym coś więcej, niż tylko nieudolny rysunek węża, który pożarł słonia, a wygląda to wszystko jak kapelusz.
Miałem to przed nosem.
Gdy jesteś dzieckiem, wszystko cię interesuje, wszystko jest ciekawe, wszystkim się cieszysz. A potem tracisz to, powoli, małymi łykami pociągając codzienną nudę rytmu praca - dom - zakupy - dom.
Dziękuję Bogu, Jakkolwiek Go Pojmuję, że wciąż nie straciłem tej ciekawości. Nie straciłem też swojego naturalnego zachowania. Nie straciłem tego, a może zyskałem z powrotem poczucie, że niczego nie potrzebuję udawać. Jestem sobą. Po prostu, zachowuję się naturalnie.


Komentarze
Pokaż komentarze