Z
nam pewne małżeństwo. On jest członkiem AA, Ona, od pewnego czasu, jedną z najbliższych mi osób, z którą przegadałem godziny i to zarówno pisząc do siebie, jak również rozmawiając na żywo i przez telefon.
Wciąż są małżeństwem, Ona już na emeryturze, On tuż przed.
Pamiętam taki mityng, gdy poruszyła Go historia jednego z nas, który właśnie był na etapie rozstawania się z Żoną. Ja w pewnym momencie miałem tak, powiedział, że zobaczyłem, że już nie ma nas. Jest Ona i jestem ja. Obok siebie, jakby przypadkiem.
Nie ma nas, utkwiło mi to w głowie, bo znam wiele takich związków. Ludzi łączą dzieci, łączy kredyt, zobowiązania. Czasem reguły kościelne, jeśli oboje są wierzący.
Znacie szczęśliwe zakończenie, choć nie było ono łatwe. Nie było prosto walczyć o związek i wymagało to ogromnej determinacji, przede wszystkim Jego. Wielu starań, wielu wyrzeczeń.
Wiesz, odkrywam teraz miłość, powiedziała mi Ona kiedyś. Mam łzy w oczach, gdy o tym napisałem.


Komentarze
Pokaż komentarze