Mówi się, że jedyne co można dać komuś zawsze, bo jest za darmo, to czas. Nie zgadzam się z tym z kilku powodów. Pierwszy jest taki, że czas nie zawsze jest za darmo, bo na przykład, gdy pracuję, godzina mojej pracy kosztuje mojego pracodawcę ileś pieniędzy.
Po drugie, i ważniejsze, nie jest ważny poświęcony komuś czas, a uwaga, która za tym idzie. Co z tego, że siedzę z człowiekiem godzinę, skoro ta rozmowa nie wnosi nic ani do jego, ani - tym bardziej - mojego życia? O rozmówcy, oczywiście, nie mogę powiedzieć wiele, bo nie siedzę w jego głowie.
Zauważyłem jednak coś innego, mieszkając w bardzo porządnym hotelu. Goście przychodzili i wychodzili. Byli też tacy, którzy zostawali tydzień i dłużej - jak ja. Tym niemniej to mnie niektórzy pracownicy pomagali przy śniadaniu, na przykład przynosząc ulubiony napój, choć chciałem po niego pójść sam. Szanowałem ich, z każdym zamieniłem słowo i zawsze odpowiadałem na pytanie: jak jest, oraz pytałem o to samo.
A potem słuchałem odpowiedzi. Wystarczyły trzy dni, żeby wieść się rozeszła. Moje imię nie należy do najłatwiejszych polskich imion. A jednak oni uparcie próbowali je wymówić. NIe poprawiałem ich.


Komentarze
Pokaż komentarze