Byłem ostatnio u klienta, robiąc coś, w jego kraju.
Nie była to moja specjalizacja, oprócz tego, co robię na co dzień i na czym się znam, było dodatkowe zapotrzebowanie, które po części spełniałem. Oczywiście, poprosiłem o kogoś, kto się na tym zna, żeby w razie czego mieć wsparcie. Okazało się, że jest trudniej i potrzeba po prostu specjalisty, więc zostałem zastąpiony.
Kiedyś podszedłbym do tego, jak do porażki. Że nie dałem rady, że kogoś zawiodłem, że coś zrobiłem źle.
Teraz patrzę na to inaczej. Pomogę koleżance, która mnie zastąpiła, ba, podziękowałem jej za to. Patrzę na to, co dzięki temu przeżyłem, co zrozumiałem, czego się nowego dowiedziałem o świecie. Cieszę się, że było mi dane tam być.
Gdybym poddał się na starcie, nie przeżyłbym tego wszystkiego. Gdybym nie spróbował, nie sparzył się, nie byłbym tu, gdzie jestem. Nie miałbym tego doświadczenia.
To naprawdę była dobra podróż.


Komentarze
Pokaż komentarze