Takie drzewo pojawiło się na moim tatuażu. Zrobiłem go z okazji rocznicy mojej trzeźwości. Oczywiście, nie twierdzę, że drzewo to mądrość, aczkolwiek uważam, że jest to dobra metafora.
Po pierwsze dlatego, że ma korzenie. To przez nie się odżywia i one rosną wraz z nim, pozwalając coraz lepiej, coraz szybciej i coraz wydajniej dostarczać drzewu substancje odżywcze. Trochę jak z mózgiem i drogami neuronowymi, których powstawanie trzeba pobudzać nowymi wyzwaniami.
Po drugie dlatego, że drzewo rośnie powoli. Cierpliwie, rok po roku, przyrasta kolejny słój do jego obwodu. Drzewo staje się coraz potężniejsze, coraz większe, coraz wyższe. Do tego, jakby nie patrzeć, potrzeba bardzo dużo cierpliwości.
Jest taka postać we Władcy Pierścieni. Jest Entem i nazywa się drzewiec. Powiada on hobbitom, Merry’emu i Pippinowi kilkakrotnie, że są pochopni. Trzeba dużo czasu, żeby powiedzieć coś w starożytnym języku entów, mówi Drzewiec, oznajmiając po kilku godzinach, że właśnie skończyli się witać, na pytanie, co już ustalili.
Myślę, że mądrości nie zdobywa się z dnia na dzień. Widzę to teraz, gdy przestałem głosić mądrości. Mówię, co myślę, gdy ktoś mnie poprosi.


Komentarze
Pokaż komentarze