E
mocje są bardzo ważne. Równie ważny jest rodzaj emocji, którymi się otaczamy. Dla mnie jest ważne, jakie emocje pływają, latają, czy co tam innego robią ze sobą emocje, kiedy dzieje się to wokół mnie. O siebie samego staram się dbać w sobie, lecz ludzie, którzy są obok mnie emitują energię i ta odbija się również na mnie. Odbija się we mnie.
Oczywiście, mam swojego wewnętrznego krytyka, który próbuje mnie usadzić w miejscu, gdy właśnie łapię wiatr w żagle. Na przykład, gdy uczę się czegoś i zaczyna mi wychodzić, łapię się nagle na myśli, że to bez sensu. Przecież już nie zmienię swojej przyszłości, zbyt wiele. Nie jestem już przecież najmłodszy. Po co teraz się uczyć, może czas po prostu odcinać kupony, zatrzymać się, albo chociaż przestać pędzić. Czy to mi jeszcze potrzebne?
I takie tam farmazony. Wiem, że to mój wewnętrzny krytyk, który żałuje, że coś ze sobą robię. Że już się nie użalam, bo wtedy, gdy piłem byłem dokładnie taki, jaki on chciałby, żebym był. A teraz coś ze sobą robię i jestem zupełnie inny, niż wtedy.
Robię coś z tym. Wbrew mojemu krytykowi.


Komentarze
Pokaż komentarze