Ostatnio spędziłem długi czas poza domem, daleko od niego. Daleko od rodziny, daleko od rodzimej kultury. Pod palącym słońcem Bliskiego Wschodu. Niby wszystko takie samo, sklep, w którym kupuję buty ma nawet modele, które bardziej mi pasują. Kawę z ekspresu mam też pod ręką. I niby mogę zadzwonić do rodziny, nawet na wideo.
Tylko że powstała przestrzeń pomiędzy nimi, a mną. Powstała dziura, którą pewnie można by nazwać pustką.
W pustce nie ma nic, w dziurze coś się na pewno znajdzie.
I, gdy leciałem tam, nie widziałem nic, bo było ciemno. Gdy leciałem z powrotem, też nie widziałem za wiele, bo leciałem również w ciemnościach. Tylko światła dużych miast i mapa przede mną wskazywały, że coś jest pode mną. Że to nie jest pustka.
I myślę, że tak jest z każdą stratą, która powoduje pustkę. Wyrwę, którą trzeba jakoś zapełnić. I myślę sobie, że w każdej pustce coś jest. Tylko czasem tego nie widać.
Notkę można również obejrzeć w formie materiału w serwisie Youtube.


Komentarze
Pokaż komentarze