To nie jest takie proste, że widzę świat takim, jakim jest. Jest taki, jakim go widzę w tym momencie. Bo jestem spokojny albo zdenerwowany. Bo jestem smutny albo radosny.
To o różowych okularach to niekoniecznie kompletna ściema, myślę sobie. Naprawdę wiele zależy od filtra, który sobie narzucę w danej, konkretnej sytuacji. Lubię, co prawda, ciemne okulary, choć właściwie chodzi o lusterkowe. Takie, które odbijają. I nie chodzi o to, co chcę ukryć, powiem Wam.
Lubię patrzeć na dziewczyny, a w takich okularach nikt nie widzi, gdzie patrzę.
Część z Was teraz myśli o mnie jak o zboczeńcu a część rozumie. Ciekawe, czy jest ktoś, kto patrzy na to w ten sposób, że wiele piękna mi ucieka, kiedy jest nieco ciemniej.
Dziś do lusterkowych okularów mam wciąż sentyment, bo taki tytuł nosiła kultowa antologia opowiadań, której wciąż nie przeczytałem w całości.
A okulary mam fotochromowe.
Notkę można również obejrzeć w formie materiału w serwisie YouTube.


Komentarze
Pokaż komentarze