Ostatni mój czas to bardzo duża zmiana w podejściu. Wcześniej miałem bardzo dużą potrzebę pracy. Starania się, brania kolejnych wyzwań i obowiązków na barki. Agnażowania w dodatkowe rzeczy, z których tak naprawdę nie mam satysfakcji.
Moja praca już dawno przestała sprawiać mi satysfakcję, tym niemniej od czasu do czasu daję radę znaleźć sobie coś, co mnie wciągnie, porwie, czym zechcę się zajmować. Jest przyjemnie, aczkolwiek najczęściej jest to zdobywana wiedza. Gdy jednak kończymy projekt, najczęściej czuję niesmak, bo jestem przyzwyczajony do zupełnie innego stylu, innej jakości.
Życie nie jest po to, żeby pracować, ale pracuje się po to, aby żyć, mawiała jedna z moich protegowanych w firmie. To ważna i prosta prawda, aczkolwiek zajęło mi długo, żeby to do mnie dotarło.
Dlatego robię wiele rzeczy po pracy. Bardzo pilnuję, ile pracuję i jak. Dbam o to, żeby się nie przemęczać, do czego miałem tendencje wcześniej. Dziś wiem, że świat beze mnie się nie zawali, a moje pasje są ważne. Co nie znaczy, że nie mam już tendencji do przepracowywania się.
Notkę można obejrzeć w formie materiału w serwisie YouTube.


Komentarze
Pokaż komentarze