Pochodzę z południowego wschodu Polski. Oprócz taniej wódki i tanich papierosów jeszcze jedna rzecz była ważna w mojej miejscowości: szacunek dla kobiet. Mojej matki, która mnie urodziła, mojej babci, która urodziła moją mamę. Do osoby, która trzymała w ręce dom, na przykład przygotowując dla mnie posiłek. Nie dlatego, że był to jej obowiązek, a dlatego, że byłem wdzięczny za to, że przygotowała mi coś pysznego. Bo kobiety ze wschodu, szczególnie takie jak jedna z moich cioć, pochodząca ze Lwowa, umiały naprawę pysznie gotować.
Czasy się zmieniły.
Panie uprawiają zawody typowo męskie i, co więcej, czasami są w nich lepsze od mężczyzn. Co więcej, ja osobiście wolę oglądać zapasy kobiet, niż mężczyzn, bo widzę w nich to, co w tej dyscyplinie piękne. Wolę walki, siłę, żywioł. Męskie są jak szachy.
Jeden z moich znajomych powiedział, że najlepiej być wyważonym. Pośrodku. Bez skrajności.
Dlatego nie lubię redpilowców. Nie lubię feministek. Uważam, że jesteśmy różni. I różnorodni, i to jest najpiękniejsze.
Notkę można również obejrzeć w formie materiału w serwisie YouTube.


Komentarze
Pokaż komentarze