Odkładam rzeczy na później. Tak, wiem, że to jest bez sensu i wiem, że to nie jest mądre. Wiem, że powinienem to po prostu zrobić, lecz czuję w sobie niechęć. Niemoc.
Zajmuję się czymś innym, żeby dać sobie złudzenie, że coś robię. Że jestem zajęty. Tak naprawdę nie chodzi o to, żeby być dumnym z tego, co zrobiłem, a o to, żeby wytłumaczyć się przed sobą. Nie zrobiłem czegoś, bo byłem zbvt zajęty.
Prokrastynacja to straszny mechanizm. W pracy też wszystko robię na ostatnią chwilę. Unikam wykonania jak długo się da.
Co najgorsze, wiem że to bez sensu. I jeszcze gorsze, że nie mam tak normalnie. Na co dzień. Teraz coś, z jakiegoś powodu, jest inaczej. Nie wiem co to jest i dlaczego tak się zachowuję. Poszedłem więc do specjalisty. Opowiedziałem mu o wszystkim, przez 45 minut opowiadałem o problemach ze snem, prokrastynacji, niechęci do wszystkiego. I prawie wszystkich.
Biorę tabletki i codziennie pokonuję siebie wielokrotnie. Zmuszam się, choćby do tego, żeby to napisać.
Notkę można również obejrzeć w formie materiału w serwisie YouTube.


Komentarze
Pokaż komentarze