Myślę sobie tak, że wszyscy mamy jakieś kotwice, które trzymają nas w przeszłości. I te kotwice są na tyle ważne, na tyle niezbędne, że wydaje się, iż nie można się ich pozbyć.
To bzdura.
Słyszałem na przykład całe swoje dziecięce życie, że mężczyzna nie płacze. Co to za facet, który ryczy jak dziewczyna?, mówili mi w dzieciństwie różni ludzie. Koledzy, rodzina, znajomi.
Jestem alkoholikiem, należę do osób wrażliwych. Tym niemniej nauczyłem się być mężczyzną, nie płakać, nie okazywać emocji, nie pozwalać sobie na słabość. Zmarła moja Mama, a ja nie płakałem, trzymając na duchu całą rodzinę, która płakała. Mojego Ojca, mojego Brata, moją Ciocię, siostrę Mamy. Zmarł mój Ojciec - to samo.
W międzyczasie jednak zrozumiałem, że to całkowita bzdura z tym płakaniem. Z emocjami. Zrozumiałem, że po to właśnie piłem, żeby je ukrywać. Żeby móc powiedzieć, że byłem pijany i nie mogę brać odpowiedzialności za swoje czyny. Za swoje uczucia.
Gdy zmarła Ciocia, czułem ogromny smutek. Nawet udało mi się pozwolić sobie na łzy.


Komentarze
Pokaż komentarze