Pewnie, że mam w sobie rany, które albo udało się zabliźnić całkiem, albo tylko zaleczyć.
Dzięki Bogu, Jakkolwiek Go Pojmuję, żadna nie krwawi.
Ćwiczę siłę ducha, by była moją tarczą, gdy przyjdzie chwila próby. Gdy ktoś spróbuje mnie obrazić, urazić, dopiec mi. Czepić się, po prostu, czasami.
Nie mówię, że jest mi przyjemnie, lecz, być może przyszło to z wiekiem, nie obchodzi mnie to za bardzo. Ja jestem tutaj, tamta osoba, gdzie indziej. Nie ma wstępu na moje terytorium, jeśli jej nie wpuszczę. Nie wkradnie się, nie najedzie mojego państewka.
Cenię sobie tę wolność. Cenię sobie spokój, jaki w sobie mam, nie rzucając ciężkimi słowami, a co gorsza, nie próbując obrazić człowieka, który chce mnie zranić.
Wspaniała jest mądrość poczucia, że nic strasznego się nie dzieje.


Komentarze
Pokaż komentarze