Zawsze powtarzam, że nic nie dzieje się przypadkiem. Nic nie dzieje się bez powodu. Wszystko coś znaczy i wszystko dzieje się w jakimś celu. Wszystko jest po coś.
Wszyscy są po coś.
Oczywiście, mam swoje sympatie i antypatie. Sam powtarzam za jednym mądrym alkoholikiem, że nie jestem cukierkiem, nie każdy musi mnie lubić. A są tacy, którzy nie mogą, bo mają cukrzycę.
Oczywiście, że zdarza mi się uprzedzić do kogoś. Oczywiście, że zdarza mi się pomyśleć nieprzyjemne rzeczy na temat kogoś, kogo spotkałem. Dodajmy, że właśnie spotkałem. Nie znam człowieka, nie wiem, co nim powoduje.
Mam takiego w pracy. Kanalia, jakich mało. Choleryk, histeryk, menda, najkrócej rzecz ujmując. Tak długo o nim myślałem. Ostatnio jednak zauważam, że tak naprawdę jest zestresowanym, pełnym lęku, niespełnionych ambicji, wybujałego ego człowiekiem. Takim, jakim kiedyś byłem, wielu z tych rzeczy się pozbywając.
Właściwie teraz jest mi go żal. Patrzę na niego ze smutkiem. I wdzięcznością.


Komentarze
Pokaż komentarze