Moja, świętej pamięci, Ciocia, zwykła mawiać, że do grobu ze sobą nie weźmie. Taką samą filozofię wyznawała moja, również świętej pamięci, mama. I trochę Ojciec.
Na wszystkich z nich byłem zły, bo właściwie nie zostawili mi wiele, mieszkanie w bloku, na pół z Bratem.
Minęło już parę lat i teraz myślę, że dociera do mnie, że właściwie wszystko jest tymczasowe. Nie chodzi o konsumpcjonizm - lubię kupować koszule, tym niemniej wprowadziłem zasadę, że za każdą kupioną, oddaję jedną z szafy. Zauważam jednak ostatnio, że niekoniecznie nie chce mi się kupować nowych koszul i w ogóle ciuchów. Wciąż lubię oglądać piękne rzeczy, aczkolwiek nie ciągnie mnie do kupowania.
Co, swoją drogą, mnie czeka, bo schudłem, więc pewnie czas zajrzeć do szafy i wybrać to, co mam do oddania, może sprzedania. W końcu mój Brat wyprzedaje swój niepotrzebny dobytek. I całkiem nieźle na tym wychodzi.
Ja wychodzę z założenia, że stać mnie na to żeby oddać. Na razie. Chciałbym, mimo wszystko, zostawić to i owo dzieciom.



Komentarze
Pokaż komentarze