Myślę sobie, że podział na Polki i Polaków jest zupełnie niepotrzebny. Właśnie dlatego, że dzieli. Z jeszcze innej strony, zgadzam się z profesorem Bralczykiem, że ciężko znaleźć słowo, które określa obywatelstwo polskie i nie ma płci.
Spoglądając na temat szerzej, zastanawiam się, czy feminatywy są naprawdę konieczne. Moja Żona jest lekarką i to słowo jeszcze w miarę brzmi. „Pani doktor” dla mnie brzmi równie dobrze, zresztą „doktor” plus imię żeńskie jasno wskazuje na płeć. W tym wszystkim „doktorka” zalatuje mi trochę niepoważnością przedsięwzięcia.
A krzywizny typu „ministra”… Nie przemawia to do mnie, uważam, że staromodne „pani minister” w niczym kobietom nie uwłacza. Stanowisko jest to samo.
Tak, znam kryterium poprawności językowej, którym jest norma społeczna. Długie używanie niepoprawnej formy lub jej powszechne stosowanie powoduje upoprawnienie jej. Rozumiem, lecz wciąż, niektóre feminatywy nie brzmią dobrze. Czasem, jak w wypadku „ministry” wydaje mi się, że właśnie umniejszają kobiety.
Nic na siłę. Jesteśmy z Polski. Jesteśmy z Ziemi.



Komentarze
Pokaż komentarze