„Gorący” znaczy tu mniej więcej tyle, co „ciasteczko”. Czyli osobę przystojną, co w angielskim jest homonimem z „gorącem” fizycznym, podobnie jak w polskim.
Dopiero pisałem o swoich doświadczeniach z Wadi-shab, gdzie było wściekle gorąco.
A jednak, nawet tam znalazłem chłodny kawałek skały, coś w rodzaju wydrążenia w skale.
Usiadłem tam wtedy, z walącym sercem, bólem głowy, spocony, z ostatnim łykiem wody. Byłem pewien, że umrę. Tymczasem zamknąłem oczy i pozwoliłem ciszy mnie otoczyć. Otworzyłem oczy i zobaczyłem majestatyczne skały, gdy moje tętno nieco spadło. Były tam, choć wcześniej ich nie widziałem, skupiony na tym, że mi źle. Po chwili przyszła jakaś para i podzieliła się ze mną wodą. Potem usiadł koło mnie Hindus, który okazał się osobą czytającą z twarzy. Powiedział mi, że mam białe serce. Znów zamknąłem oczy i poczułem, że opływa mnie spokój. Podziękowałem Bogu, Jakkolwiek Go Pojmuję, że mi go zesłał.
Zauważyłem nawet zielone krzewy, tuż nad rzeką płynącą środkiem.



Komentarze
Pokaż komentarze