Moja praca nie jest zła. Mam ciekawe wyzwania, interesującą tematykę, projekty, które są blisko tego co lubię: nowych technologii. Mam w firmie kilkanaście osób, które bardzo cenię i które lubię również osobiście.
Niestety, sytuacja, gdy przyjrzeć się bliżej, nie jest już tak różnowo-kolorowa.
Przede wszystkim, moja firma jest ogromna, a to znaczy, że statystycznie, właściwie: drastycznie, wzrasta szansa, że jest paru idiotów, którzy coś wymyślą, żeby popsuć, nawet niekoniecznie intencjonalnie. Firma więc odcina wszystko, co nowe. Istnieje proces aprobaty i te narzędzia proces przechodzą. Powoli, a w mojej działce tydzień oznacza tyle co rok w standardowych biznesach. I tak wkoło, Macieju.
Ludzie nie zawsze są mili, część (o czym kiedyś pisałem) to psychopaci, nastawieni na zysk i nic więcej. Co nie jest zgodne z moimi wartościami, więc odpuszczam. Nie znaczy to, że z mniejszym sercem wykonuję swoją pracę, staram się wciąż dbać o jakość. Nie za wszelką cenę. Nie będę pracować w weekendy, wieczorami, po nocach.
Czasem przychodzi mi trudno to odnaleźć. Może następnym razem po prostu odnajdę tę notkę.



Komentarze
Pokaż komentarze