Życzliwość to bardzo przyjemna rzecz. Zauważyłem ostatnio, że nie jest dla mnie ważne, że komuś pomogłem, czuję się lepiej, bo okazałem komuś życzliwość. Wystarczy kogoś pochwalić, nawet jakoś nie bardzo szumnie i wystawnie. Może to być zwykłe: „ładnie dziś wyglądasz” i od razu temu komuś robi się przyjemnie. A mnie tym bardziej. Ciekawa zależność, nie uważacie?
Nie trzeba, żeby być życzliwym, czegokolwiek kupować, choć zdarzyło mi się paru głodnym ludziom kupić posiłek. Człowiekowi, który śmierdział alkoholem kupiłem kiedyś kawę i spojrzał na mnie z wdzięcznością.
Życzliwość nie kosztuje nic, poza czasem. I niekiedy właśnie o ten czas chodzi. Nie muszę mówić dużo, nie potrzebuję w ogóle używać słów, chodzi o obecność. Po prostu pobycie z kimś, blisko. Potrzymanie za rękę, jeśli tego właśnie potrzebuje. Może poklepanie po ramieniu. A może po prostu posiedzenie w jednym pomieszczeniu z tym kimś.
To takie proste.



Komentarze
Pokaż komentarze