Można siedzieć i się dołować. Można zastanawiać też się, jak będzie, co się wydarzy, co ludzie powiedzą i jaka jest opinia innych. W tym wszystkim jedno jest pewne: żadnej z powyższych nie da się kontrolować. Nie wiem, co się wydarzy, jak będzie, a co ludzie pomyślą zupełnie mnie nie interesuje.
Taki przykład z wczoraj. W pracy mam przełożonego, który jest idiotą. Nigdy nie wiadomo, o co chodzi, nigdy nie wiadomo, co wymyśli. Nigdy nie wiadomo, jak zareaguje. Wszystko zależy od jego humoru danego dnia, a tego nie przewidzisz, dopóki nie zobaczysz. Wczoraj dzwonił do mnie zawzięcie, a ja zawzięcie jechałem przez mgłę i nie mogłem odebrać. Kiedyś spodziewałbym się ochrzanu, denerwował się.
Dziś powiedziałem sobie - zostawiam to za sobą. I tak poszedłem na spotkanie z nim. I nic się nie stało.
Właściwie to pomyślałem o tym, co czuję widząc tego człowieka. Jest mi go żal. Jest mi przykro, że ma takie puste życie - w pełni oddane pracy. I powiedziałem mu, że jakby mnie potrzebował, to jestem. I że go rozumiem. To mój wybór - jak zareaguję.



Komentarze
Pokaż komentarze