Coś jest w tym, że są ludzie, którzy najlepiej zaczynają, działają z czymś lub kończą.
W projektach, w pracy, mam doprowadzić jakieś dzieło do końca. Zwykle określając również, co tym dziełem będzie. Zupełnie inaczej jest w realnym, zwykłym życiu. Prywatnym, gdy mam do zrobienia dla siebie.
Był taki czas, że zaczynałem wiele rzeczy. Prowadziłem je nawet potem jakiś czas, lecz najbardziej cieszyło mnie znalezienie kolejnej rzeczy do zrobienia. Mógł to być kurs, mogła być jakaś aktywność, na przykład prowadzenie kanału na YouTube.
Potem zaczęło mi się wydawać, że to nie w porządku, że tylko zaczynam, niczego nie kończę. I wciąż siedzę w miejscu. Zacząłem więc swoje kursy i aktywności kontynuować, za wszelką cenę. Nie cieszyło mnie to, więc i tu zacząłem się nudzić.
Wreszcie doszedłem do tego, że skończyłem jakiś kurs. Sprawiło mi to przyjemność. i zrozumiałem, że to nie jest o tym, żeby zaczynać, trwać, lub kończyć. Ważne, żeby to było ważne. I żeby było jedno.



Komentarze
Pokaż komentarze