Zadzwonił do mnie ostatnio kolega. Może trochę mentor. Albo raczej taki człowiek, jakim chciałbym być, jeśli chodzi o sprawy zawodowe. Nie umniejszaj sobie, powiedział mi. Dodał, że on też ma tę tendencję i często stawia siebie w pozycji "co-ja-tu-robię". Zakłada, nie wiedzieć czemu, że wszyscy w sali są lepsi.
Pamiętam, gdy zaczynałem pracę w mojej firmie. Zastanawiałem się, co ja tu robię. Wszyscy wokół wiedzieli o temacie dużo więcej niż ja, mieli więcej doświadczenia. Czułem się wręcz niesprawiedliwie wybrany, gdy uświadomiłem sobie, że dostają mniejszą wypłatę niż ja. Podzieliłem się tą wątpliwością z człowiekiem, który mnie zatrudniał.
Może i nie masz tej wiedzy, co oni, powiedział. Powiedział, że chodzi o dojrzałość i inne umiejętności. O ogólną dyspozycję. O moją osobowość, która przyciąga do siebie.
Wtedy pomyślałem, że czasem siebie nie doceniam. Dziś nie potrzebuję się porównywać z innymi. Nie potrzebuję się nikim podpierać, żeby rozumieć swoją wartość.



Komentarze
Pokaż komentarze