Łatwo jest oceniać innych. Przecież gołym okiem widać, co z człowiekiem jest nie tak. Na dłoni ma wady, przywary, trudności z którymi się zmaga. Przestałem to robić z dwóch powodów.
Pierwszy jest taki, że nie jestem obiektywny, a to dlatego, że nie mam wglądu w życie człowieka, nie wiem, co się u niego czy niej dzieje. To, że zachował(a) się tak czy inaczej na pewno ma powód, a nie proste wytłumaczenie: taki/taka już jest. Nie jestem w życiu tej osoby. Co więcej, nie przeżyję tego życia za kogoś. To odpowiedzialność każdego z nas, z osobna.
Drugi jest ważniejszy. W AA mówimy, że jeśli wskazujesz kogoś palcem, pozostałe cztery wskazują na ciebie.
Wielokrotnie to widziałem: ktoś działa mi na nerwy od momentu wejścia do sali. Ktoś zachował się wobec mnie jak burak. Ktoś zrobił mi przykrość i przeszedł obok, jakby tego nie zauważył. Oczywiście, mogę nazwać go "złym" lecz to niczego nie zmieni.
Co więcej, zauważam to najczęściej dlatego, że byłem tam. To samo robiłem, tak samo zachowywałem, tak działałem. Czy to daje mi prawo narzekania czy krytykowania? Oceniania?
Nie sądzę.



Komentarze
Pokaż komentarze