Jest taki dowcip o sekretarzu partii, który wizytuje budowę. Oczywiście, wszyscy się starają, a jeden z pracowników biega z pustą taczką. Sekretarz woła go do siebie, pytając, czemu biega z pustą taczką. “Taki za@#$ol, panie sekretarzu, że nie ma kiedy załadować”, odpowiada ten.
Tak miałem. Goniłem z pustą taczką, byle wyglądało, że jestem zajęty. Co więcej - latałem z nią po godzinach pracy. Szukałem w tym sensu i wartości, jaką chciałem nadać swojemu życiu.
W tym wszystkim zapominałem o sobie. O tym, jaki jestem i jaki chciałbym być. Z jakiegoś powodu uważałem, że praca to wielka wartość mojego życia. Tymczasem praca jest. Pracuje się po to, aby żyć, a nie żyje po to, żeby pracować.
Owszem, mam wymarzoną pracę i wiem, że pewnie nigdy nie będę mógł jej wykonywać. Na pewno nie szybko.
Nie o pracę tu chodzi. Zapomniałem.


Komentarze
Pokaż komentarze