Gdy uczyłem się radzenia sobie z gniewem, dowiedziałem się, że pierwszym elementem powinno być wyjście, najlepiej fizyczne opuszczenie przestrzeni, w której to się stało.
Coś w tym jest.
Ciekawą koncepcją jest wychodzenie z ciała i spojrzenie na sytuację z boku. Oczywiście, nie chodzi o mistyczne przejście, duchową podróż, bilokację, jakkolwiek to nazywać. Bardziej chodzi mi tutaj o spojrzenie na całą sytuację, nieco z boku.
Wyobraź sobie to, jak lustro. Jesteś w sytuacji, w której krew uderza do głowy i czujesz, że pęka tama Twojej cierpliwości. I wtedy właśnie wyobraź sobie lustro, w którym możesz się przejrzeć. Widzisz swoją wściekłą twarz, wytrzeszczone oczy, wykrzywione usta...
Mówię o tym dlatego, że zdarzyło mi się to. Rzuciłem kiedyś okiem w takiej sytuacji w stojące obok lustro.
Nie podobał mi się ten widok.



Komentarze
Pokaż komentarze