Pan Ludwiczek69 czyta notki, choć nie komentuje: Nie znam się na tym, więc nie mogę komentować. Natomiast z przyjemnością czytam
Wzmianka:
Z nie mniejszą przyjemnością odpowiem Panu, że od dawna czytam dyskusje fizyków na S24, szczególnie te prowadzone u prof. EINE. Mój flirt z geologią oficjalną reprezentowaną przez PIG sprzed trzech lat rozpoczęłam artykułem pt. "Miara koncentracji"; z zaczepnym mottem:
Motto: Kiedyś nauczyciel fizyki wyjaśniał nam pojęcie entropii we wszechświecie, która podobno rośnie. W końcu powiedział do nas: Entropia to bałagan w szufladzie! To brak koncentracji ołówków, spinaczy i wielu jeszcze innych rzeczy, które były kiedyś uporządkowane, a teraz wszystko jest wymieszane, bo często w pośpiechu zgarniamy rzeczy z biurka byle jak do szuflady."
Ten flirt zrodził się z zazdrości o wasze dyskusje ;-) Redaktor kazał ten wstęp wyrzucić. Poprawiony materiał wysłałam pod nazwą pliku "Artykulik". Redaktora rozbolała głowa od pracy nad moim tekstem.
Trafiłam na S24 za namową wnuka, co widnieje w moim adresie oraz nazwie bloga, z dodaniem Marynki poślubionej w ubiegłym roku. Druga babcia dawała mu do czytania artykuły o geologii publikowane w prasie. Ja wysłałam mu swój tekst napisany kiedyś spontanicznie. On mi odpowiedział: Babciu, ja teraz dopiero to wszystko zaczynam rozumieć. ... I tak to się zaczęło. Piszę dla pokolenia, którego jeszcze nie ma - do ich dzieci.
Przepraszam za tę prozę życiową napisaną pod notką zawodową ;-)
Jeszcze raz dziękuję za rzadko spotykaną zachętę do pisania notek zawodowych przeplatanych innymi wątkami. Było mi to potrzebne po urazie, którego doznałam niedawno, i po którym zrezygnowałam z zamieszczania komentarzy u innych blogerów. Blog jest dobrym miejscem do pisania tekstów w rytmie zmiennym jak nie-marsz wojska przez most, zarówno w odniesieniu do stylu jak i głębi poruszanych tematów. Dzisiaj też tak będzie.
O, Ludzie idą!
Panie Ludwiku. Pana imię przeniosło mnie w dzieciństwo i młodość. Imię to nosili moi dwaj bracia. Pierworodny, który zmarł zanim przyszłam na świat oraz urodzony po mnie młodszy o cztery lata drugi z braci. I on nie miał dobrego zdrowia, niestety. Ten nieżyjący braciszek miał wujka o tym samym imieniu - najmłodszego brata mamy, która była najstarszą w rodzinie. Kilka lat starszy wujek i mój nieznany brat bardzo się lubili i chodzili ze sobą pomiędzy domem dziadków i naszym. Gdy szli razem dorośli mówili: O, Ludzie idą!
Blok pytań i domysłów
Chociaż, twierdzi Pan, że się na tym o czym ja piszę nie zna i dlatego nie dyskutuje na moim blogu, zadam pytania, które mnie nurtują od dawien dawna. Dotyczą one tworzenia oraz interpretowania ocen wielkości potencjalnych zasobów kopalin. Zostańmy przy "moich" kopalinach - węglowodorach. Wody złożowe wyłączymy z tego pytania, bo możemy sprawę zagmatwać z powodu możliwości zasilania zbiorników podziemnych wodami powierzchniowymi. W notce z Pana komentarzem pokazałam oceny prognostyczne zasobów ropy, a zwłaszcza gazu wydobywalnego. One ciągle rosną i są ostatnio takie precyzyjne! Moje pytania dotyczą merytorycznych podstaw stawiania takich prognoz:
- Czy zasoby prognostyczne powinny w miarę rozpoznawania rosnąć czy maleć?
- Czy moje intuicyjne przypuszczenie, że zasoby prognostyczne i potwierdzone (wydobyte i udokumentowane) kiedyś się spotkają, jak budowniczowie tunelu pod Alpami, jest błędne?




Komentarze
Pokaż komentarze (15)