Jak to było w Katowicach – bez cenzury
Jest późno. Po emocjach sportowych zerknąłem na S24 i przejrzałem „czołówkę” blogerów S24. Post zatem napisany na prędko, aby dać wyraz swoim odczuciom na temat tego co przeczytałem.
W Katowicach byłem dwa razu w życiu i mam nadzieję, że nie będzie mi dane nigdy więcej w tym miejscu przebywać. Pierwszy raz wyłącznie na dworcu PKP przesiadając się z pociągu do pociągu, mając jakąś godzinę czasu na przesiadkę. Drugi raz, z trzydniową wizytą, delektując się „urokami” miasta i jego mieszkańców.
W swym poście, postaram się posłużyć językiem i bezpośrednimi spostrzeżeniami na otaczający mnie wtedy świat, który dla pewnego grona osób jest wyłącznie zero-jedynkowy. Świat podzielony na debili i tych normalnych.
Wizyta pierwsza. Dworzec PKP. Od wyjścia z pociągu do przejścia na kolejny peron zaczepiły mnie z tego co pamiętam trzy grupy idiotów. Oczekujący ode mnie wydania forsy, której potrzebowali, według mojego uznania, na środki „odlotowo-odurzające”. Nikt inny na tym dworcu się do mnie nie odezwał, nie spojrzał, nie uśmiechnął, nie zaklął w moim kierunku, ani też nie wykazał jakiegokolwiek zainteresowania moją osobą. Poza trzema grupami debili, na odcinku stu metrów, przemierzając drogę z peronu na peron.
Wsiadając do samego pociągu, na peronie, na pożegnanie z miastem Katowice, doczepiła się do mnie naćpana niewiasta, o dziwo schludnie ubrana, nie potrafiąca wyartykułować jednego logicznego zdania i określenia o co jej chodzi. Pociąg ruszył. Dama dorwała na peronie kolejnego słuchacza i tyle z moich obserwacji. Ruszając w dalszą podróż stwierdziłem jednoznacznie – to miasto skończonych degeneratów i wykolejeńców.
Życie przyniosło mi niespodziankę, po kilku latach, w postaci kolejnej wizyty w mieście debili. Na nieszczęście wizyta miała być kilkudniowa. O dziwo sytuacja z przed kilku lat była idealnie zbieżna z poprzednim doświadczeniem. Przemierzając dworcowe perony po raz kolejny natrafiłem na walających się w bliżej nieokreślonych ruchach osobników, którzy do wyjścia do miejsca przypominającego coś na kształt długiego tarasu biegnącego w głąb miasta pojawiali się nagminnie. To żebrząc, to grożąc, to proponując bliżej nieokreślone usługi. Koszmar. Miasto degeneratów.
Pomyślałem naiwnie, że to wyłącznie dworcowy rejon generuje wokół siebie dość patologiczną mieszankę „przestępczo-narkomansko-stręczycielską”. Jakież było moje zdziwienie, gdy gospodarze na których zaproszenie gościłem w tymże mieście już tego samego dnia o godzinie 19:00 (późna wiosna) zaproponowali, że mam się nie upierać i nie odmawiać odwiezienia samochodem do hotelu, w którym zamieszkiwałem. Nie odmawiać dla...mojego bezpieczeństwa. Dano mi bezpośrednio do zrozumienia, że to miasto zwyrodniałych debili. Pomimo wszystko odmówiłem i postanowiłem osobiście i pieszo udać się do miejsca swojego zamieszkania, przy okazji poznając bliżej nieznane mi miasto.
Wróciłem cały i żywy. Co więcej nie znając topografii miasta pytając przypadkowych przechodniów jak dotrzeć do wskazanego miejsca. Otrzymałem wyczerpujące informacje. Co więcej, jeden z młodzieńców podprowadził mnie wręcz pod sam hotel.
Kolejne dwa dni, przebywając w Katowicach spacerowałem pieszo, poznając miasto, jego infrastrukturę i ludzi. Ludzie, jak ludzie. Byli tacy jak wszędzie. Mili, obojętni, podejrzliwi, niektórzy nie mili i odpychający.
Czy Katowice to miasto debili? Dla niektórych wyłącznie z tym może się ono kojarzyć. Z ogólnie panującym dworcowym syfem, bandą przetaczających się naćpanych meneli i osób szukających szybkiej okazji jak kogoś ograbić z tego co w danym momencie przy sobie posiada.
Pomimo wszystko, mam nadzieję, że nie będzie mi dane przebywać w Katowicach. Ani na krótko, ani też na dłużej. Zwłaszcza w okolicach centrum i dworca PKP. Zważywszy na to co już wiem z doświadczenia, jak również z lektury, że skretyniałych debili tam nie mało. I to niekoniecznie tych chwiejących się na nogach w kapturach na głowie.
To smutna polska rzeczywistość. Niestety.
Pozdrawiam
PS. Wszystkich "katowiczan" jeśli poczuli się urażeni bardzo, ale to bardzo przepraszam. Tak mi się tylko skojarzyło przeczytawszy pewien post.



Komentarze
Pokaż komentarze