7 obserwujących
20 notek
9992 odsłony
  474   0

Polska na równi pochyłej (W odpowiedzi byłemu ministrowi rolnictwa Janowi Krzysztofowi Ard

Wojciech Błasiak

Polska na równi pochyłej (W odpowiedzi byłemu ministrowi rolnictwa Janowi Krzysztofowi Ardanowskiemu)

 W wypowiedzi udzielonej redakcji "Warszawskiej Gazety" (13-19.11.2020) o tytule "Zjednoczona Prawica jest na równi pochyłej", zdymisjonowany minister rolnictwa i zawieszony poseł PiS Jan Krzysztof Ardanowski ostrzega przed upadkiem rządu PiS i możliwym triumfem rządów radykalnej lewicy. Powodem staczania się PiS po politycznej "równi pochyłej" jest jego zdaniem "złe kierowanie Zjednoczoną Prawicą", które doprowadziło do dalszego forsowania rozwiązań z projektu ustawy "Piątka dla zwierząt". Uderzają one w interesy ekonomiczne polskiej wsi. Spowoduje to utratę głosów elektoratu wiejskiego, który przesądził o sukcesie PiS w poprzednich wyborach. Sam poseł J. A. Ardanowski za sprzeciw w głosowaniu za przyjęciem "Piątki dla zwierząt" zapłacił swą dymisją w rządzie i zawieszeniem w prawach członka klubu PiS. I nie zamierza zmienić zdania, w czym odbiega od zdecydowanej większości swych klubowych koleżanek i kolegów.

Głupota polityczna jednego człowieka

 Choć opis sytuacji przez J. K. Ardanowskiego, w której znalazł się klub PiS po głosowaniach nad ustawą "Piątki dla zwierząt", jest faktograficznie prawdziwy, to jest to opis strukturalnie błędny i utrwalający kluczowe zafałszowania w myśleniu o polskiej polityce. Tzw. "złe kierowanie Zjednoczoną Prawicą", to arbitralne, by nie rzec butne decyzje jednego tylko człowieka, który nazywa się Jarosław Kaczyński i jest prezesem partii Prawo i Sprawiedliwość. To jego wyłączne decyzje stoją za projektem tej antyrolniczej i antywiejskiej ustawy. Jest ona antyrolnicza i antywiejska, gdyż uderza w podstawowe interesy ekonomiczne polskich hodowców bydła i drobiu, zakazując ich rytualnego uboju wymaganego przez jego importerów oraz nakazuje likwidację hodowli zwierząt futerkowych. To jest pozbawienie polskiej wsi dochodów na poziomie około kilkunastu miliardów dolarów rocznie w ekonomicznym rachunku ciągnionym, poczynając od strat producentów pasz dla zwierząt, a o producentach nawozów dla roślin nie wspominając..

 Najważniejszym wszakże strukturalnym pytaniem, jest pytanie o to, jak jaskrawo widoczna głupota polityczna, czy wręcz szaleństwo polityczne jednego tylko człowieka, gdyż arbitralne decyzje J. Kaczyńskiego trudno inaczej publicystycznie nazwać, mogą w warunkach parlamentarnej demokracji zaowocować głębokim kryzysem politycznym w państwie? Skąd wynika taka rola polityczna szefa rządzącej partii w polskim parlamencie? Dlaczego tego ewidentnej głupoty czy też szaleństwa politycznego, nie zablokowali posłowie i senatorowie PiS? Ale też dlaczego tę szaleńczą głupotę poparła w zdecydowanej większości opozycja klubów parlamentarnych Platformy Obywatelskiej i Lewicy?

 Tego pytania już poseł J. K. Ardanowski sobie nie zadał. Tego pytania nie zadają też sobie wszakże również nasi jakże znakomici publicyści i dziennikarze. Ale tego pytania nie zadają sobie także nasi uczeni akademiccy politolodzy i socjolodzy polityki, o wszelkiej maści utytułowanych naukowo celebrytach nie wspominając.

Władza oligarchii partyjnych

 To pytanie otwiera wszakże wgląd w struktury i prawidłowości przyczynowo-skutkowej rzeczywistej polityki i rzeczywistego, a nie ideologicznego i propagandowego ustroju politycznego Polski. A dla ideologów i propagandystów tego ustroju, czy też tylko jego beneficjentów, to "niewidzenie w widzeniu" czy też niewidzeniu struktury w widzeniu faktów, jest warunkiem bezkonfliktowej w nim egzystencji.

 Otóż ta szaleńcza głupota polityczna jednego człowieka jest skuteczna w swej realizacji, gdyż w zasięgu jego władzy leży to, kto jest i kto będzie posłem. Polscy posłowie są bowiem bezpośrednio zależni od ścisłych kierownictw swoich partii politycznych czyli oligarchii partyjnych. Od polskich wyborców są bowiem zależni tylko pośrednio i to jeszcze za pośrednictwem całego systemu politycznego i medialnego. Posłowie są bezpośrednio i ściśle zależni od ścisłych kierownictw partyjnych, gdyż to te kierownictwa decydują o tym, czy znajdą się oni na partyjnej liście wyborczej i to jeszcze na którym na niej miejscu. To prezes J. Kaczyński ostatecznie zadecyduje bowiem o partyjnej liście wyborczej PiS i tym, kto i na jakim miejscu na niej się znajdzie.

 Ten dość prosty fakt faktycznego wyboru kandydatów na listy partyjne przez partyjne oligarchie przesądza o sposobie funkcjonowania Sejmu. Więcej - przesądza o sposobie funkcjonowania ustroju politycznego państwa. To dlatego posłowie PiS w swej zdecydowanej większości poparli tę szaleńczą głupotę już nie tylko ekonomiczną, ale i również polityczną "Piątki dla zwierząt". Zrobili to w interesie swej kariery politycznej, nie chcąc narazić się prezesowi partii. Ci, którzy uczynili inaczej, zostali zawieszeni w prawach członka partii, co oznacza ostateczną groźbę wyrzucenia z listy wyborczej PiS. A więc strącenia w niebyt polityczny i zaprzestania byciem politykiem.

Lubię to! Skomentuj7 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka