7 obserwujących
26 notek
12k odsłon
  552   1

Koniec Europy jaką znamy

Wojenny atak Rosji na Ukrainę zmieni układ sił politycznych w Europie i postawi pod znakiem zapytania jej status quo, tak w skali globalnej, jak i wewnętrznej.

 Ta neokolonialna transformacja, której "najlepszą inwestycją niemiecką w Polsce" okazał się Leszek Balcerowicz, doprowadziła do głębokiej dezindustrializacji i depolonizacji naszej gospodarki. Zlikwidowano 1/3 przemysłu, czyli 1675 polskich przedsiębiorstw przemysłowych, w tym do 25% w drodze wrogiego przejęcia przez zachodnie kapitały, jak to ustalił Andrzej Karpiński. Symbolem tej wojny ekonomicznej Niemiec z Polską stał się zakup przez niemiecki koncern Siemensa największego i najbardziej nowoczesnego polskiego przedsiębiorstwa przemysłu elektronicznego "Elwro" we Wrocławiu. Zostało ono natychmiast po zakupie w 1993 roku zlikwidowane wręcz fizycznie.

 Nowe możliwości neokolonialnej ekspansji gospodarczej szczególnie Niemiec dało rozszerzenie w latach 2004 - 2006 UE o kraje środkowoeuropejskie. Umożliwiło to przenoszenie tam części produkcji przemysłowej ze względu na zasadniczo niższe koszty pracy. Pozwoliło to na rosnący udział poddostawczych półproduktów z tych krajów dla wyrobów eksportowych niemieckiego przemysłu samochodowego, maszynowego i elektrycznego, zwiększając ich konkurencyjność. Obrazuje to fakt, iż w 2019 roku obroty handlowe Niemiec z państwami Grupy Wyszehradzkiej były półtora razy większe, niż handel z największym parterem niemieckim, jakim są Chiny.

 Obszar gospodarczy krajów Europy Środkowo-Wschodniej został w wyniku celowej i agresywnej polityki gospodarczej Niemiec przekształcony w obszar niemieckiej Mitteleuropy, oparty o neokolonialny podział pracy przemysłowej. Ten podział to koncentracja wysoko przetworzonej technologicznie przemysłowej produkcji finalnej w Niemczech, a delokalizacją do krajów środkowowschodniej Mitteleuropy przemysłowej produkcji poddostawczej i montowniczej, z równoczesną głęboką penetracją eksportową rynków wewnętrznych tych krajów, jako obszaru zbytu niemieckich finalnych produktów przemysłowych Niemiec. Dzięki kompradorskiej i podporządkowanej niemieckim celom ekonomicznym polityce gospodarczej kolejnych polskich rządów, nie wyłączając obecnego - z kluczową rolą premiera Mateusza Morawieckiego, polska gospodarka stała się dodatkiem do gospodarczego produktu finalnego Niemiec.

Niemiecka strefa euro jako pułapka ekonomiczna

 Tę względnie stabilną europejską sytuację niemieckiej hegemonii gospodarczej, opartej o dominację niemieckiego przemysłu i jego możliwości eksportowe, zburzyło powołanie w latach 1999/2000 wspólnej strefy walutowej euro. Jego głównym inicjatorem była Francją, błędnie oceniająca, iż zwiąże to gospodarczo Niemcy z całością UE. Stało się wręcz odwrotnie, a sama Francja została ofiarą swej polityki.

 Największym, a wręcz wyłącznym beneficjentem wprowadzenia wspólnej waluty euro na obszarze 17. krajów UE, stały się Niemcy. Niemcy, dzięki eksportowej przewadze gospodarczej i technologicznej swojego przemysłu, przeszły z niewielkiego deficytu w handlu zagranicznym w 2000 roku, do olbrzymich nadwyżek w bilansie płatniczym, rzędu 164,6 mld euro w 2011 roku, 190 mld euro w 2013 roku i 257 mld euro w 2015 roku. Strefa euro stała się dla Niemiec zasadniczą dźwignią ich narastającej hegemonii ekonomicznej i rosnącej hegemonii politycznej w samej UE, ale i mocarstwowości gospodarczej w skali światowej.

 Wynika to z faktu, iż niemiecki eksport przemysłowy do krajów strefy euro jest niezwykle konkurencyjny, gdyż kraje tej strefy nie mogą bronić swego bilansu handlowego i płatniczego potanieniem własnej waluty, gdyż jej nie posiadają. A Niemcy to największy na świecie eksporter finalnych produktów przemysłowych, z których 40% trafia właśnie do strefy euro.

 Ale strefa euro stała się groźną, a myślę że długookresowo wręcz śmiertelną, pułapką ekonomiczną dla większości jej krajów, głównie południowoeuropejskich, od Grecji, Hiszpanii, Portugalii po Włochy, a stopniowo i Francji. Zgodnie bowiem z prawidłowością odkrytą przez zmarłego już brytyjskiego ekonomistę Wynne Godley'a, a nazywanej przeze mnie prawem tożsamości finansów narodowych, deficyty bilansów płatniczych, czyli nadwyżki sektora zagranicznego, muszą się przekładać na deficyty sektora krajowego, czyli krajowego sektora prywatnego i sektora rządowego. Bilans bowiem tych trzech sektorów musi wyjść na zero. I nadwyżki sektora zagranicznego krajów południowoeuropejskich przekładają się na narastające deficyty rządowe, a w konsekwencji narastające długi publiczne. Mówiąc w uproszczeniu, to olbrzymie nadwyżki eksportowe Niemiec dzięki wspólnej walucie euro, są głównym powodem olbrzymich deficytów rządowych i długów publicznych państw południowoeuropejskich. A konsekwencją jest zamieranie gospodarki krajów strefy euro. Z wyjątkiem wszakże Niemiec.

Lubię to! Skomentuj10 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale