24 obserwujących
80 notek
146k odsłon
  317   0

RELIGIA I JEJ NAMIASTKI

Nie można uciec od religii. Z punktu widzenia wierzącego jest to normalne, gdyż byłaby to ucieczka od rzeczywistości. Bóg istnieje, a tym samym sensowna jest religia jako relacja ludzi do sfery boskiej. Co najwyżej, z powodu ludzkiej niedoskonałości, kształty religii bywają różne.

Myśląca natura ludzka sama skłania się ku religijności. Człowiek bowiem wyobraża sobie, nazywa i stara się zrozumieć zjawiska, które go przekraczają. Jego umysł sięga na różne sposoby ku nieskończoności, bada ją matematycznie, patrzy w głąb wszech­świata, dąży jeszcze dalej, do relacji z wyższą rzeczywistością. Chce ją poznać i uczcić.

To odniesienie do świata wyższego przydaje się i w naszym, gdyż pozwala go uporządkować i uzasadnić, w tym moralnie. Pozwala spojrzeć na ten świat z wyższego piętra. A nawet jeśli tłumaczyć powszechność religii bardzo wąsko, jako skutek lęku przed śmiercią i zgaśnięciem świadomości, trudno sobie wyobrazić inną niż religia drogę do opanowania tego lęku. Narkotyki? Zagłuszanie przez szum medialny?

Powie ktoś, że przecież istnieją niewierzący. Tak, ale. Część z nich nie wierzy, bo nie potrafi, ale za religią tęskni. Niektórzy siłą rozpędu żyją religijnie. Inni z braku religii się degradują. Największa jednak część niewierzących znajduje sobie jakąś namiastkę religii: coś, w co się angażują zastępczo, nieświadomi, że w ten sposób zaspokajają potrzeby typu religijnego.

Tak zwani wrogowie religii w gruncie rzeczy proponują inną, własną. Zwalczają religijność zastaną, stabilną, w nadziei, że wątpiący i wykorzenieni pójdą za nimi. Przyjmą ich ideologię.

Propagandyści wiedzą, że trudniej jest przekształcić ludzi z wierzących w ateistów, a łatwiej osłabić ich religijność. Jedna metoda to propagowanie chrześcijaństwa oświeceniowego, podporządkowanego świeckim dogmatom postępu, względności wszelkiej prawdy, demokracji, praw człowieka oraz zwierząt, tolerancji itp. Druga to właśnie popularyzowanie namiastek religii.

 

Kult państwa

Współczesne pseudoreligie bywają różnego rodzaju. Najgroźniejsze są polityczne: kult partii, narodu czy wodza, jak Hitler, Stalin, Mao. Miały one swoje dogmaty i obrzędy, święta, pochody. Pod tym względem komunizm to rodzaj religii.

Kult rządzących i ślepe posłuszeństwo wobec nich przyczyniły się w ostatnim stuleciu do niesłychanych zbrodni i nieszczęść. Przedtem bywało podobnie, na przykład pod rządami rewolucji francuskiej, która mordując opornych promowała też swój własny oświeceniowy kult. Zamaskowaną formą kultu władzy są też nadzieje dziś pokładane w państwie.

Państwo ma bowiem zapewnić obywatelom wszystko: godziwe życie, pracę, opiekę, czyli świeckie zbawienie. Władza, powinna, owszem, tworzyć dla obywateli takie warunki, by mogli osiągnąć rozmaite dobra. Powinna czynić je dostępnymi (tak mówi Katechizm Kościoła Katolickiego, nietrafnie przy tej kwestii przełożony na polski). Jednakże państwo samo niczego nie tworzy, nie może niczego od siebie zapewnić ani dostarczyć, lecz jedynie dzieli to, co od obywateli wzięło. Państwo opiekuńcze musi być państwem uznaniowej redystrybucji dochodów oraz biurokracji.

Rządzący państwami starają się pobudzić rządzonych do postawy religijnej. Propaganda ma budzić bezmyślne uznanie dla prezydenta czy premiera. Odmienne zdanie, a tym bardziej krytyki ze strony opozycji, są przedstawiane i postrzegane jako bluźnierstwo, śmieszne szaleństwo i skandal, choćby były całkiem słuszne. Przepisy, nawet najgłupsze, mają być przestrzegane, a ich naruszanie przedstawia się jako czyn gorszący i niemoralny. Postępowanie zgodnie z sumieniem odbierane jest jako bunt przeciw władzy, gdyż ta i sumieniem chce rządzić.

 

Kult człowieka

Podobny charakter ma bezrefleksyjny entuzjazm wobec postaci znanych z mediów, jak artyści i sportowcy. Sama nazwa idoli, czyli bożków, została im nadana właśnie dlatego, że entuzjazm fanów ma charakter religijny. Place, hale i stadiony stają się świątyniami, w których oddają im cześć.

Na tej samej zasadzie wrzaskliwe miernoty bywają przez media promowane jako autorytety moralne i intelektualne. Czciciele gazety wierzą w jej nieomylność. Słowo „intelektualista” przestało oznaczać człowieka mądrego, a wskazuje raczej na napuszonego mądralę, który publicznie się wypowiada o rzeczach, na których się nie zna – ale go oklaskują. Oczywiście póki pozostaje w zgodzie z linią postępowych mediów oraz rządu. W innym przypadku jest ignorantem i „oszołomem” (rusycyzm: w Sowietach tak nazywano demokratyczną opozycję).

Istnieją jeszcze inne postacie kultu człowieka. Z kultem władzy łączy się często kolektywizm, który dobro i prawa konkretnych osób zastępuje interesem i wolą zbiorowości czy większości. To głosi socjalizm. Przy takim myśleniu wybrani demokratycznie rządzący uznają, że mają prawo nie liczyć się ze zdaniem mniejszości. Demokracja staje się dyktaturą tłumu.

Lubię to! Skomentuj22 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo