Wojciech Sadurski Wojciech Sadurski
973
BLOG

Miś dla Zuzi

Wojciech Sadurski Wojciech Sadurski Polityka Obserwuj notkę 114

Jednym ze skutków ubocznych „afery” z krzyżami w XIV Liceum we Wrocławiu, w każdym razie dla mnie, było ujrzenie na własne oczy, jak świetna, rozsądna, mądra i zaangażowana może być polska młodzież. Przy czym – podkreślam na samym początku i jest to nadzwyczaj ważne zastrzeżenie: dotyczy to wszystkich uczniów, zarówno tych „anty” jak i „pro” w szkolnej debacie o krzyżach. Na zdjęciach w fotoreportażu w  Gazecie zobaczyłem skupionych, myślących, rozsądnych młodych ludzi, którym chce się argumentować i toczyć spory o ideały - bez względu na to, po której stronie ich rozum, wychowanie, przekonania i wiara nakazują się znaleźć.

 

I jednocześnie cała ta sprawa ukazała, jak okropnie zawiodła tę młodzież reakcja starszych. W szczególności, młodzi z Czternastki natrafili na reakcje dwojakiej natury.

 

Pierwsza – to agresywna reakcja nabzdyczonego, rozeźlonego belfra, który naburmuszył się, że oto młodzież odważyła się myśleći że – o zgrozo – myśl ta doprowadziła ową młodzież do konkluzji niezgodnych z jego, belfra, dogmatami. W najbardziej krystalicznej wersji taką postawą wyraził profesor Legutko, wyzywając w głośnym wywiadzie młodzież z Czternastki od najgorszych, i wyrażając przekonanie, że dyrektor szkoły powinien był po prostu młodych ludzi, którzy przyszli do niego ze swym postulatem, wywalić z gabinetu.

 

Oto reakcja godna byłego ministra edukacji. Oto reakcja godna filozofa. Muszę zadeklarować, że znam osobiście profesora Legutkę i że nigdy nie natrafiłem w rozmowie z nim na śladowe nawet przejawy takiej reakcji. Prawda, nie można powiedzieć, by grzeszył jakimś przesadnym ciepłem emanującym ze swej tożsamości jednostkowej, ale w jego znanej niechęci do poprawności politycznej itp. zawsze napotykałem jakieś znamiona poczucia humoru i naturalności. Zawsze dobrze mi się rozmawiało, i choć przecież zna moje poglądy, nie dostrzegałem w nim jakieś szczególnego rozeźlenia faktem mojego istnienia. Gniew, z jakim zareagował na działania licealistów z Czternastki musi dowodzić, że mamy do czynienia z czymś więcej niż naruszeniem tradycyjnych obsesji profesora Legutki. Jest to gniew, nazwałbym to, napędzany konfliktem międzypokoleniowym: oto młodzi ośmielają się myśleć, i – co gorsza – działać. Horrendum.

 

Druga reakcja, to zachowanie księdza Zięby, który w czasie debaty starał się najpierw dowcipkować, pewnie by nawiązać jakiś kontakt z młodymi, ale całość zakończył… wręczeniem różowego misia „Zuzi” i jakichś pistolecików jej kolegom. I tu muszę powiedzieć – księdza mi autentycznie zrobiło się żal. Wyobraziłem sobie – także na podstawie jego wypowiedzi w debacie – że musi to być ciepły, przyzwoity, sympatyczny duchowny … tyle że kompletnie nie mający kontaktu z rzeczywistością intelektualną młodych ludzi, z którymi przyszło mu w szkole pracować. I że ciągle chciałby ich traktować jak dzieciaków, w gruncie rzeczy dobrych i poczciwych, tyle że czasem zagubionych, ale jak ich się pogłaszcze po główce, da cukierka albo misia, to wrócą na dobrą drogę posłuszeństwa i zacności.

 

Obie te reakcje – jakże różne – mają to ze sobą wspólnego, że kompletnie nie przyjmują do wiadomości, że ci licealiści to są już „młodzi dorośli” (w amerykańskich księgarniach półki z książkami dla młodzieży oznaczone są napisem „Young Adults”), mający swe przekonania, swe poglądy, swe pasje i – przede wszystkim –swój rozum. Różnica jest tylko taka, że naburmuszony belfer odpowiada na wyzwanie, spowodowane ową postawą rozumnej młodzieży – agresją i wyzwiskami, i domaga się stosownych kar, zaś sympatyczny duchowny – reaguje infantylnym wręczaniem łakoci. Nie ukrywam, że drugą postawę wolę od pierwszej, bo zdradza ona empatię i zwykłą ludzka dobroć, której – jak wiadomo – na tym świecie nigdy za dużo. Ale obie reakcje są oparte na tym samym błędzie, a mianowicie na niezrozumieniu podmiotowości młodych myślących ludzi. Belfer chce ich zdyscyplinować, ksiądz dobrodziej chce ich pogłaskać i przywrócić do stanu dzieciństwa – ale ani jeden ani drugi nie wykazuje owego minimum szacunku dla ich rozumu, dla ich szukania, dla ich pasji.

 

Które – zdajmy sobie z tego sprawę – w większości z nich wypalą się, gdy ci młodzi dorośli ustatecznią się, gdy wejdą do przedsiębiorstw, zaciągną kredyty hipoteczne, wstąpią na szczeble kariery partyjnej lub zawodowej. Staną się wtedy tacy jak my – albo jak wielu z nas, no bo przecież nie mogę mówić za innych.

 

Miejmy nadzieję, że nie wszyscy. Tymczasem jednak, „my” – owi starsi, na zmianę ofukujący lub upupiający młodych z czternastki, srodze ich zawiedliśmy.

 

Sorry, Czternastka!

 

Moje najlepsze wpisy: 1. Rękopis znaleziony w Kabanossie: "Obraz Salonu: sercem gryzę" 2. Trochę plotkarska opowieść o pewnej Damie (taka jak z Vivy lub T 3. Pawłowi Paliwodzie do sztambucha 4. Opowieść nowojorska 5. Sen 6. Książę, Machiavelli i pistolecik 7. Szatani, Biesy i Inni Demoni Pana Premiera 8. Prolegomenon do blogologii (Wykład Jubileuszowy) 9. Wyznania Salonowca 10. Salon Poprawnych 11. Szanowny Panie Rekontra (czyli druga spowiedź solenna, szczera, 12. Rok Niechęci Do Ludzi (mowa jubileuszowa) 13. Manifest tolerała 14. Spowiedź szczera, solenna, sobotnia 15. Anty-anty-polityka 16. Czynaście 17. Prawo i lewo naturalne 18. Król Maciuś I o Unii Europejskiej 19. O kulturze dyskusji 20. Moje obsesje

Nowości od blogera

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka