Blog
Daleko blisko
Wojciech Sadurski
Wojciech Sadurski prawnik, publicysta, pracuje...
132 obserwujących 435 notek 1437988 odsłon
Wojciech Sadurski, 29 stycznia 2008 r.

Prolegomenon do blogologii (Wykład Jubileuszowy)

- “Zacny, czcigodny Jubilacie. Zebraliśmy się tu, by razem, porozumieni ponad podziałami, złączeni radosną wdzięcznością, nie bacząc na różnice poglądów, od faszysty po komucha, uczcić Twój piękny jubileusz. To prawda, inni autorzy Salonu24 mogą poszczycić się równie okrągłą, a przy tym znacznie wyższą liczbą wpisów: 300, 400 a nawet i 500. Nikt jednak nie okupił swego dorobku tak wielkim trudem i znojem jak Ty, Szanowny Jubilacie; nikomu z takim mozołem nie przychodziło dobieranie odpowiednich słów, potem układanie z nich całych zdań, wreszcie montowanie z tych zdań całych akapitów. Wiemy, z Twych własnych relacji, ile bezsennych nocy zarwałeś na ułożenie najprostszych czasem wpisów. Nigdy jeszcze tak niewiele nie zostało dokonane tak wielkim wysiłkiem. Za to, Czcigodny Jubilacie, chcemy Ci gorąco, serdecznie podziękować. Oddajemy Ci teraz głos, byś - zgodnie z własnym życzeniem - mógł wygłosić okolicznościową orację”. 

- „Drodzy zebrani, cóż za miłe rozczarowanie! To naprawdę wspaniała i piękna niespodzianka, do której wszelako odpowiednio przygotowałem się, zgodnie z zasadą „Nie znasz dnia ani godziny”. Pozwólcie, że przy tej jakże podniosłej okazji, podzielę się z Wami kilkoma - najzupełniej poważnymi - przemyśleniami na temat tej jednej jedynej sprawy, która nas wszystkich łączy, a mianowicie samego Salonu24 - który to temat w Salonie24 zawsze wzbudza najbardziej zażarte dyskusje. Zresztą może zauważyliście, że przy moich niektórych poprzednich jubileuszach (które świętowałem przy każdej możliwej okazji) dzieliłem się z Wami własnymi refleksjami o tym nowym, zdumiewającym zjawisku, jakim są blogi. Wtedy jednak sam niejako wpraszałem się z moją autocelebracją, przewidując - markotnie ale realistycznie - że jeśli sam nie urządzę sobie jubileuszu, to nikt mi go nie urządzi. Tym bardziej dziś, gdy jestem Waszym gościem i gdy to od Was wyszła inicjatywa tej miłej uroczystości, winien Wam jestem ciąg dalszy moich rozważań i refleksji nad zjawiskiem blogu ogólnie, a Salonu24 w szczególności. 

Pozwolicie, że ubiorę swój wykład w postać trzech paradoksów: trzech sprzeczności (pozornych lub realnych), jakie są właściwością blogów i blogowisk takich jak Salon24. Wykład mój więc będzie podzielony na trzy części, zupełnie jak Galia u Cezara. (A może u Cycerona? Nie, jednak chyba Cezara). 

Pierwszy paradoks wypływa ze sprzeczności między natychmiastowością przekazu a trwałością archiwizacji. Oto, co mam na myśli. Z jednej strony - blog ma oszałamiającą szybkość przełożenia myśli autora na zapis w medium, mającym zasięg właściwie nieograniczony. Gdy piszę artykuł do gazety, w najlepszym wypadku ukaże się on dopiero jutro - zazwyczaj jednak, za kilka dni, a w przypadku takiego „free lancera” jak ja - tygodni lub nawet miesięcy. W tym czasie zostanie przeczytany przez kilku redaktorów, zadiustowany, może odesłany do autora do poprawek itp. Jest czas na refleksję i korektę, ale jednocześnie między pomysł a jego ucieleśnienie w wydrukowanym artykule wkrada się nieznośnie długi czas. Już dawno zapomniałem o co chodziło, a tu patrzę - w „Naszym Dzienniku” lub „Naszej Polsce” ukazuje się mój artykuł. W blogu natomiast jest oszałamiająca natychmiastowość: wpadlem na jakiś pomysł przed chwilą, coś mnie zaintrygowało lub zirytowało, szybko napisałem jak umiałem i - o, cudowna a niepojęta technologio internetowa! - już jest w Salonie. I już pojawiają się pierwsze komentarze. Między pomysłem a pierwszymi komentarzami może upłynąć nie więcej niż 10-15 minut; w gazecie - całe dni albo tygodnie. Ale z drugiej strony - pamięć Salonu jest olbrzymia, trwała i bezlitosna: nawet jeśli sam usunę jakiś swój własny wpis, którego się po czasie wstydzę (choć na marginesie podkreślam, że nigdy tego nie uczyniłem!), jest duże prawdopodobieństwo, że gdzieś, u kogoś, tkwi nienaruszony, w pogotowiu, i zawsze może być przypomniany, dzięki jednemu kliknięciu. Dziennikarze powiadają, że „gazeta żyje jeden dzień” - mając na myśli m.in. to, że nie należy zakładać, iż czytelnicy pamiętają wcześniejsze wydania, że je gdzieś zbierają, a zatem że w środę wystarczy, że powołam się na to, co napisałem w poniedzialek. W blogu - inaczej, w zależności od reakcji czytelników, wpis może życ tylko pięć minut albo pięć miesięcy albo pięć lat, stare wpisy zawsze mamy na podorędziu... Ta sprzeczność między natychmiastowością a trwałością wpisów blogowych wydaje mi się być pierwszym paradoksem blogowym. 

Paradoks drugi, to sprzeczność między niezwykłą obcesowością (by nie powiedzieć, agresywnością) dominującego stylu wypowiedzi w blogach a wyjątkowym uwrażliwieniem stałych autorów i komentatorów na jakiekolwiek uszczypliwości, ironię czy drobne złośliwostki. O tej sprzeczności już tu kiedyś pisałem, ale nadal nie przestaje mnie zadziwiać. Z jednej strony - blog (nie tylko Salon24) wykształcił pewien styl języka, który cechuje wygłup, heca i skrajna nieformalność. (Nie mówię przy tym o zwykłym chamstwie, którego przykładów stale dostarczają nam nasze trolle, bo o tym przy tak podniosłej okazji w ogóle nie warto mówić). I bardzo dobrze, ten język i styl mi odpowiada, zbyt dużo wysiedziałem się na nadętych seminariach, gdzie naburmuszeni choć utytułowani nudziarze tracili czas na prawienie sobie rytualnych duserów; tu jest ostrzej ale i bardziej szczerze. No ale z drugiej strony, stali blogowicze (często ci sami, którzy tak chętnie odwołują się do stylu rubasznego) są niezmiernie wyczuleni na żarty i ironię. Doskonale wiem, pisząc kolejny tekst, o które wyrażenia zostanę zaraz obsztorcowany i usłyszę: „No ale Panie Wojciechu, po kim jak po kim, ale po panu czegoś takiego się nie spodziewałem, trochę więcej kultury proszę...” itp. Blogerzy - skądinąd ludzie zahartowani w bojach słownych i niepodobni w swych obyczajach do pensjonariuszek gimnazjów żeńskich prowadzonych przez Siostry Klaryski - są niezmiernie podatni na zgorszenie i trzeba, na zmianę uważać by ich nie urazić a przy tym oczekiwać kolejnego, potężnego ciosu prosto w szczękę. 

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

Ostatnie notki

Ostatnie komentarze

  • @Autorka Droga i Szanowna Pani Przez stara sympatie zamieszczam komentarz, choc generalnie nie...
  • @Autor Wariactwo nt falszerstw ma charakter profilaktyczny. Nie chodzi o wybory samorzadowe, ale...
  • @Autor W Salonie24 juz nie pisze. Moj staly blog jest obecnie w portalu naTemat.pl. O sprawie...

Tematy w dziale