0 obserwujących
14 notek
7537 odsłon
49 odsłon

Prawicowe reformy, czyli Francja walczaca z przywilejami

Wykop Skomentuj1

 

 

Minęło niespełna pół roku od czasu kiedy  Nicolas Paul Stéphane Sárközy de Nagy-Bocsa wybrany został przez naród francuski na 23. prezydenta Republiki Francuskiej i księcia Andory. A juz każdy trzeźwy obserwator dostrzec może prostesty które wywołały jego nowe decyzje.

Pierwszą rzeczą którą pragnie się zająć francuski prezydent jest zniesienie przywilejów emerytalnych dla pół miliona pracowników firm kontrolowanych przez skarb państwa - pracowników kolei. Związki zawodowe twierdzą iż przywileje ( odchodzenie na emeryturę w wieku 50 lub 55 lat ) można utrzymać poprzez stymulowanie wzrostu gospodarczego i zmniejszanie bezrobocia, co przyczyni się do zwiększenia ilości składek na tamtejszy ZUS . Na ten argument prezydent odpowiada iż co roku francuski ZUS generuje deficyt w wysokości 5 miliardów euro, spór na tym polu wydaje się stać w martwym punkcie. 

Nie lepiej jest tez na polu oświaty, gdzie Prezydent pragnie zredukować 11 000 etatów, co budzi z kolei protest nauczycieli martwiących się o swoje miejsca pracy. 

Francja jak widać w sondażach jest wyraźnie podzielona, o ile 53 % francuzów popiera strajki kolejarzy i nauczycieli w obronie emerytur i miejsc pracy, o tyle poparcie dla prezydenckiego programu ograniczania przywilejów popiera 51% respodnentów .

 

 Strajki trwają, wczoraj nie stawiło sie do pracy 1.5 miliona pracowników, niektóre szkoły zostały zamkniete, tak samo jak i połączenia między miastami które przestały kursować na pewien czas, a wiele z nich uległo odwołaniu.

Prezydent ma przeciwko swojemu programowi gospodarczemu kilka poważanych grup społecznych którym chce odebrać; szereg przywileii lub wcześniejsze emerytury zaliczają się do nich, drukarze, nauczyciele, kolejarze pocztowcy, biały personel, oraz drukarze.

 Mimo iż Francuzi z grubsza zgadzają się na te bolące reformy, drażni ich spadająca siła nabywcza euro i brak podwyżek płac, które nie nadążają ze zwyżkującymi cenami, powszechnym jest pogląd iż we Francji panuje drożyzna. Przyczyną są ruchy banku Europejskiego, który usilnie podnosi stopy procentowe dokonując walki z inflacją, kosztem dynamiczniejszego rozwoju. Większość Francuzów ma za złe prezydentowi iż w czasie kampanii wyborczej wylansował hasło "Pracujmy więcej by więcej zarabiać" jak się okazuje po pół roku jego rządów większa praca w aktualnych warunkach makro eponimicznych wcale nie musi być gwarantem wyższych zarobków.

Szkoda tylko iż Prezydent zamiast wsłuchać się w głos związków zawodowych oraz przedsiębiorców  zamiast generować wzrost gospodarczy (prognozy na następny rok wynoszą + - 2.3% ) i upraszczać procedury zakładania firm woli iść prostszą droga odbierania przywieli osobom pracującym w warunkach wymagających koncentracji i dobrego refleksu, zawsze istnieją dwie drogi wyjścia z każdego kryzysu, tylko szkoda iż na tej najprostszej drodze odbierania przejechał sie już nie jeden francuski gabinet. Pozostaje tylko czekać aby zobaczyć czy Sarkozy po strajkach dobrnie do celu, czy też skłoni się do języka pojednawczej jednomyślności i rozpocznie pobudzać gospodarkę, co w dalekosiężnych planach okaże się skuteczniejsze i przyspozy więcej procent poparcia.

 

Wykop Skomentuj1
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale