Oj, stała się rzecz straszna! Poczciwego redaktora wylano z pracy. I to jakiej. Z tygodnika „Wprost”, który za jego urzędowania stał się wprost nie do czytania. Tak jak program telewizyjny w wieczorne poniedziałki. Nie obchodzą mnie kulisy tego przemeblowania, bo pismo może sobie każdy wydawać, jeśli go na to stać. Natomiast w publicznej telewizji mam prawo żądać, by w okienku pojawiał się dziennikarz stosujący podstawowe kanony tego zawodu. Lis zaś w każdej debacie politycznej nie jest dociekającym prawdy redaktorem, ale zawsze stronnikiem jednej opcji. Do tego zapraszając do rozmowy ludzi typu Urban, Jaruzelski, Czubaszek, promuje nihilizm, fałsz i cynizm.
Okazuje się jednak, że pomysłowość pana Lisa nie ma granic. Zaczął on właśnie promować swój nowy projekt internetowy „Coś nowego”, do którego zaprasza wszystkich, pisze tak:
„Tworzę nowy serwis internetowy. Pulsujący opiniami informacjami na wszystkie tematy. Ani prawicowy, ani lewicowy, ani liberalny, ani konserwatywny. Jak kawiarnia, w której spotykają się różni ludzie. Otwarty i tolerancyjny. Miliony Polaków chcą żyć w fajnym kraju. Marzą o lepszej Polsce i lepszym Życiu. Chcę być razem z nimi.”
I oto któż nam się pojawia na głównej stronie? Aż trudno uwierzyć. Oto Palikot, o którym z dumą Lis pisze „jest z nami”. To jeszcze nic, bo zaproszenie do współpracy, jak wygląda dalej, przyjął jeszcze jeden poseł – Przemysław Wipler z PiS. No to temu przedsięwzięciu trzeba wróżyć wielką przyszłość. Obok siebie zajadły antyklerykał i deklarujący przywiązanie do świata chrześcijańskich wartości prawicowy polityk.
Nie wiem czy pan Wipler, jeśli w dobrej wierze przyjął zaproszenie, wiedział z kim przyjdzie mu współredagować projekt pana Lisa. Ale to już jego wybór.
Gorzej z celebrytami, których wylansował redaktor Lis w gazecie, nie wiadomo czy wszyscy dalej będą sięgać po pióro, czy w proteście przeciwko odwołaniu swojego naczelnego znikną z łam „Wprost”.
jw


Komentarze
Pokaż komentarze (5)