W jaki sposób napiętnować i ośmieszyć ludzi czczących pamięć ofiar Smoleńska, pokazują dzisiejsze programy informacyjne i publicystyczne.
Wczorajsza reakcja ludzi, którzy w niewybredny i dosadny sposób powiedzieli, co myślą o mediach, jest tym bardziej zrozumiała. Przecież ci ubolewający nad reakcją tłumów dziennikarze zapomnieli, że ich telewizje nie zauważyły albo zmarginalizowały dopiero co organizowane w całym kraju marsze w obronie „Trwam”. Teraz leją krokodyle łzy nad upadkiem obyczajów.
Stronniczość zarówno publicznej telewizji, jak i komercyjnych mediów ws. katastrofy smoleńskiej, jak i stosunku do opozycji, jest wprost oburzająca. Niektórzy rozmówcy znowu próbują odgrzewać stare kotlety o tym, że opozycja zagraża demokracji i trzeba by zbadać czy to jest legalna działalność.
Wyrażenie dzisiaj najczęściej odmieniane to gry polityczne. Oczywiście to ten niedobry Kaczyński znowu gra katastrofą. Dziennikarze podsuwają swoim gościom pytania o to, kiedy w końcu rocznica katastrofy nie będzie pretekstem do gry politycznej. Tak, jakby żyli na innej planecie albo powrócili z dalekiej podróży i nie wiedzieli, że dwa lata temu w Smoleńsku nie zginęli obywatele na prywatnej wycieczce, ale najwyżsi dostojnicy państwowi z Prezydentem RP na czele. Mówiąc kolokwialnie palą głupa, a potem się dziwią reakcji ludzi.
Oczywiście ich usłużni i nadworni interlekutorzy wiedzą jak odpowiadać. Tak, tak – mówią, to gra, to bardzo niebezpieczna gra polityczna. Przecież premier pokazał, że zwłaszcza w takim dniu należy milczeć.
A naród nie chce brać przykładu ze swojego ukochanego przywódcy. Krzyczy, świeczki pali, pięścią wymachuje, marsze jakieś urządza, msze bogobojne, czemu i komu to służy?
Propaganda ruszyła pełną parą. Nikt nie mówi o lenistwie rządów Tuska, o miernych ale wiernych ministrach, o niespotykanej arogancji władzy (choćby ostatnie epitetowanie przewodniczącego NSZZ „Solidarność”), zaniedbaniach w służbie zdrowia, pseudoreformie w oświacie, powszechnej niemocy i pozoranctwie, tylko jak kiedyś dzieci straszyło się Baby Jagą, tak dzisiaj tym złym jest Kaczyński. Ma i on swoje wady, ale dla rządzących elit i klakierów dziennikarzy, to przykrywka, by utrzymać dzisiejszy stan degrengolady zarówno w sferze politycznej, ale przede wszystkim moralnej. Ale to już inny temat.


Komentarze
Pokaż komentarze