„Policja jest dobrze przygotowana do ewentualnych protestów” – Donald Tusk
Zbliżają się igrzyska, ale i największa w Europie impreza sportowa. Mistrzostwa Europy, jak mówią złośliwi, w piłce kopanej, dla Polski i Ukrainy to wyzwanie jak igrzyska olimpijskie. W obu krajach przygotowania idą pełną parą. Ćwiczą zastępy resortów siłowych, tajnych i wszelakich, wre praca na budowach, doglądanych ze śmigłowca gospodarskim okiem Premiera. Ministrowie składają na baczność meldunki o gotowości. Jednak coś w tym precyzyjnie zaplanowanym mechanizmie jednak zgrzyta.
Te stadiony jeszcze niewykończone, parkingi niepełne, dworce nieotynkowane, autostrady piaszczyste i jakoś węższe i krótsze niż planowane. Ale to jeszcze pikuś, jak mówi pewien prześmiewca. Najgorsza jest spędzająca sen z powiek władzy świadomość, że nie wszyscy wpadną w euforię kibicowania. Są tacy, którzy chcą w tym czasie protestować. Właśnie do nich zwrócił się zarówno Pan Prezydent i Pan Premier.
Bronisław Komorowski swój apel wyraził w słowach:
„Jeżeli chcemy, żeby to wielkie wydarzenie sportowe wiązało nas mocniej pozytywnymi przeżyciami, to warto przemyśleć, czy wszystkie - pewnie w znacznej mierze ważne racje, stojące za pomysłami na strajki, na demonstracje, manifestacje - po prostu przenieść na późniejszy okres".
Dosadniej ujął tę samą kwestię Donald Tusk:
„Policja jest dobrze przygotowana do ewentualnych protestów”.
Gwoli sprawiedliwości trzeba dodać, zaznaczył, że będzie rozmawiał z tymi, którzy mają powody do manifestowania. Ciekawe tylko kiedy znajdzie na to czas, bo jakoś do tej pory nie miał ochoty spotkać się ani z głodującymi ws. obrony tożsamości polskiej szkoły, ani z maszerującymi w całej Polsce obrońcami TV Trwam, ani ze związkowcami przybywającymi wielokrotnie do Warszawy ws. podwyższenia wieku emerytalnego, ani z taksówkarzami czujących zagrożenie w obliczu tzw. deregulacji, i można by jeszcze trochę innych grup wymienić.
Ciekawe kiedy Pan Premier będzie z nimi wszystkimi rozmawiał. Chyba w najbliższym czasie przestanie rządzić i spać, by tę obietnicę spełnić. Pewnie skończy się tak jak z tym redaktorem z TVN Kuźniarem, który butny na krytykę zarzekał się, że odejdzie z pracy, jeżeli tylko tysiąc osób napisze mu taką samą wiadomość. Napisało wiele tysięcy. I co? Kuźniar obietnicy niestety nie spełnił. Ale co tam jakiś zadufany w sobie redaktor. Tu sam Premier rzuca obietnice.
Ale oto niespodziewanie w sukurs przychodzi mu Noblista, sugerując by jeszcze przed Euro spałować związkowców, tak dla wprawy, by potem nie było jakiejś wpady.
Żenada! Toż to z tego Euro jakiś bożek się zrobił. Bałwochwalstwo mające przykryć wszelkie nieudolności i zaniedbania. Przede wszystkim oddalić niepokojący władzę trend protestów rozszerzających się jak zaraza jakaś.
Pomyślcie Państwo. Euro zaczyna się 8 czerwca, a kończy 1 lipca. I zaczyna się sezon urlopowo-ogórkowy. I zaraz następna impreza, od 27 lipca do 12 sierpnia Olimpiada w Londynie. 15 sierpnia 92. rocznica Cudu nad Wisłą. Za chwilę wrzesień. Dzieci trzeba okupić i po protestach. Wszystko rozejdzie się po kościach. Na to pewnie panowie Prezydent z Premierem pospołu liczą.
A co na to związkowcy, obrońcy wolnych mediów, taksówkarze i my obywatele RP. Czy mamy zaufać władzy i dać Premierowi spokój, by oddał się swojej ulubionej rozrywce, jak mówi satyryk „hartnięciu w gałę?”
Oj, ludzka naiwności, ileż to razy już Cię wystrychnięto na dudka, ile razy spin doktorzy i pijary różne żerowały na Tobie? Czy i teraz dasz się uwieść obietnicom bez pokrycia i szantażowi sprowadzającemu się do przesłania o zagrożonym wizerunku Polski, kłopotów dla naszych gości, a nawet rzekomo zagrażającym przykrościom dla naszych kibiców.
Tak poddajmy się tej presji a wybrańcy narodu wkrótce zdecydują nie tylko jak długo mamy pracować, ale jak długo mamy żyć.
Janusz Wolniak


Komentarze
Pokaż komentarze