WolniakJ WolniakJ
481
BLOG

Przed 11 Listopada - trotyl, marsz, wybory

WolniakJ WolniakJ Polityka Obserwuj notkę 4

 Czy w sprawie katastrofy smoleńskiej nastąpił przełom? Czy artykuł „Rzeczypospolitej”, oświadczenie prezesa Kaczyńskiego, histeryczna odpowiedź premiera Tuska, no i w końcu zwolnienia redaktorów odpowiedzialnych bezpośrednio i pośrednio za tekst o trotylu w tupolewie wywołały jakieś wrażenie na Polakach? Nie ma jeszcze w tej sprawie wiarygodnych badań opinii publicznej, ale większe oburzenie, przynajmniej pozornie, wzbudziła nieobecność najważniejszych osób w Państwie na pogrzebie Prezydenta Kaczorowskiego. Prokuratorzy wojskowi, negując rewelacje redaktora Gmyza, jednocześnie zapowiedzieli prowadzenie badań, których wyniki być może poznamy za pół roku.

Czy żyjemy w Państwie, w którym przeciętny obywatel może komukolwiek wierzyć? Wydaje się, że dzisiaj jesteśmy o wiele dalej od ustalenia prawdy o katastrofie smoleńskiej niż kiedykolwiek. Mam na myśli taką prawdę, która obiektywnie musiałaby być przyjęta przez społeczeństwo. Dzisiaj nastąpiła tak głęboka polaryzacja, że strony konfliktu stoją po dwu stronach barykady. Do tego bardzo mocno okopane, umocnione i ciągle mające świeżą amunicję. Z obu stron odpalane są nowe już nie granaty a rakiety. Jeszcze nie trafiają one celu, jeszcze to niewybuchy, ale zbliża się Święto Niepodległości. W Warszawie 11 listopada już zapowiedziano zgłoszenie trzech dużych i kilkunastu małych manifestacji. Nie potrzeba wiele, by dać upust żalom i emocjom. Wystarczy jedna uzbrojona rakieta. Kto odpowie za potencjalną tragedię. Czy zatroskany redaktor Lis judzący okładką „Newsweeka”, na której straszy Prezesem Kaczyńskim? A może redaktorzy „Wprost”, sugerujący Polakom nienawiść do celebrytów? Albo w TVN, np. niejaki Knapik i Morozowski kpiący sobie w żywe oczy z niezależnego dziennikarstwa. W głównych mediach tylko Pospieszalski w niszowym TVP3 może jeszcze reprezentować głos prawicowego dziennikarstwa. Premier z Prezydentem i ich doradcami spać może spokojnie. „Rzeczypospolita” spacyfikowana. Mainstreamowe media pod pełną kontrolą. A naród podzielony, skłócony. Przypomina się pieśń szczególnie często śpiewana w kościołach w stanie wojennym:

"Ojczyzno ma...Tyle razy pragnęłaś wolności/ Tyle razy tłumił ja kat/ Ale zawsze czynił to obcy/ A dziś brata zabija brat”.

Czy eskalacja napięcia, wykluczanie i piętnowanie tych, którzy domagają się rzetelnego śledztwa, elementarnej prawdy i godnego zachowania wobec władz rosyjskich, nie doprowadzą w końcu do nieszczęścia? Nie chciałbym bym być złym prorokiem, ale przypomina mi się atmosfera z kampanii wyborczej Wałęsy i Mazowieckiego. O ironio historii! Dzisiaj ci dwaj panowie mówią jednym tonem. Razem jątrzą jak mogą, i żadnemu Kaczyńskiemu żywemu czy martwemu nie przepuszczą.

Tymczasem sprawa smoleńska przesłoniła dopiero co krytykowane nawet w prorządowych mediach expose premiera, nieudolność rządów, miałkość ministrów, kuriozalną wpadkę z Basenem Narodowym, i największą aferę Amber Gold i OLT Express. Na kilka tygodni będzie, a jeśli prawica da się sprowokować 11 listopada, to i do świąt wystarczy. Rządowy PR działa wzorcowo. Chciałbym się mylić, chciałbym wierzyć, że ludzie nie dadzą się po raz kolejny oszukać, że zatroskana mina premiera ich nie zwiedzie. Jeszcze nie tak dawno łajał przewodniczącego „Solidarności”, lekceważąc nie tylko związkowe, ale i społeczne postulaty. Dzisiaj w odpowiedzi na słowa Prezesa o „zamordowaniu 96 osób, w tym Prezydenta RP”, mówi, że

w jednym Państwie nie sposób sobie ułożyć życia z osobami takim jak Kaczyński”.

Tak wygląda dziś dialog między rządem a opozycją. Może to przedwczesna diagnoza, ale pokojowe wyjście jest tylko jedno – przedterminowe, wiosenne wybory.

Janusz Wolniak

WolniakJ
O mnie WolniakJ

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Polityka