Jego wystąpienia publiczne są rzadkie, ale kiedy już zdecyduje się przemówić, jest to odpowiednio nagłaśniane. Nie inaczej było i teraz. W sobotnich „Wiadomościach” TVP 1 ogłoszono, że na antenie bratniej TVP Info będzie program z udziałem red. naczelnego „Gazety Wyborczej”. I rzeczywiście w audycji pani Czajkowskiej, po 21.00 pojawił się rzeczony bohater.
Pomyślałem sobie na pewno chodzi o Brauna i jego wypowiedź ws. rozstrzelania co 10 redaktora z ulicy Czerskiej. No i wiele się nie pomyliłem. Bo i o tejże wypowiedzi była mowa, ale nie tylko. Adamowi Michnikowi wiele można zarzucić, ale na pewno nie braku inteligencji. Kiedy padło prymitywne pytanie o rzeczonego reżysera, oczywiście zbył je nonszalancko tezą o chorobie psychicznej Brauna.
Trzeba przyznać, że po tym programie niezłego kaca moralnego musi mieć pani Czajkowska. Michnik nie dał się wpuścić w kanał tzw. mowy nienawiści, udowadniając że potrafi trzeźwo myśleć. Zaprzeczył jakoby w Polsce coś się takiego działo, co wykracza poza zwykłe standardy, a dodał od siebie, że na świecie i to tym cywilizowanym, dzieje się o wiele gorzej. Nie skonsternowana tą odpowiedzią redaktorka, dalej próbowała drążyć temat, sugerując że przecież u nas ten problem narasta. I tu jej interlekutor łaskawie się zgodził.
Jednak w tym programie Michnik uraczył widzów paroma „złotymi myślami”. Pierwsza dotyczyła konstatacji o braku na świecie jakiejkolwiek idei poza islamem. A zatem co dzisiaj propaguje jego gazeta i środowisko, które reprezentuje? Czyżby Michnik sugerował, że on jest już człowiekiem wyjawionym i pozbawionym wszelkich złudzeń?
Czy również nauka Jana Pawła II i obecnego papieża nie daje chrześcijaństwu i światu odpowiednich wzorców? Nie, bo redaktor Michnik, dzisiejszy Kościół ocenił jako demony lat 30-tych, sugerując oczywiście antysemityzm.
Nie zabrakło w wystąpieniu Michnika i odniesień do naszej rzeczywistości politycznej. Kaczyński to dla niego, cytuję „polski wariant putynizmu”, dający drogę do rozwoju skrajnych ugrupowań. Tyle, że Kaczyński i jego partia w Polsce, póki co nie rządzą. I oczywiście dostało się i też premierowi Węgier Orbanowi za rzekomo utorowanie drogi dla faszyzmu.
Na koniec tej kuriozalnej rozmowy, pani Czajkowska próbowała postawić tezę, cytując Jana Nowaka-Jeziorańskiego, o tym że dla Polski największym zagrożeniem są sami Polacy. I o dziwo Michnik znowu wystawił redaktorkę do wiatru, mówiąc że dla Rosji Rosjanie, itd. Ale cała rozmowa przebiegała w przyjaznej komitywie, sugerującej wzajemną troskę o Polskę, w której jacyś nierozumni Polacy nie chcą ufać obecnej władzy.
Czy jeszcze są ludzie wierzący w to, co mówi Michnik? Przede wszystkim redaktorzy „Wiadomości”, reklamujący jego wystąpienie, i pani Czajkowska, która nie zadała choćby pytania o los wolnych mediów w Polsce, związany z decyzjami kadrowymi wobec redakcji „Rzeczypospolitej” i „Uważam rze”. Ostatecznie udało się z rynku medialnego wyeliminować konkurencję.
Tylko dlaczego taki subiektywny, nierzetelny i stronniczy wywiad ukazuje się w publicznej telewizji?
Janusz Wolniak



Komentarze
Pokaż komentarze (10)