WolniakJ WolniakJ
109
BLOG

Noworoczne postanowienia

WolniakJ WolniakJ Polityka Obserwuj notkę 1

Koniec i początek roku skłania do składania postanowień. To dobra okazja by rzucić palenie, zrzucić zbędne kilogramy. A może całkiem zmienić swoje niezdrowe przyzwyczajenia. Jakby nie było, to dobry czas na zmiany. W życiu osobistym można dokonać cudów.

 

Ale czy w życiu publicznym jest to możliwe? Jeszcze w starym roku jeden z polityków zdeklarował, że wyrzeknie się mowy nienawiści, ale tylko na pół roku. Postanowienia polityków rzadko są prawdziwie.

Spróbujmy je przeanalizować i zobaczyć co z tego wynika.

Najwięcej obietnic składają podczas kampanii wyborczych. Można by z nich wtedy wybudować drugą Polskę. Krainę powszechnego dobrobytu, przecinających ją autostrad, szczęśliwych ludzi, uśmiechniętych spojrzeń. Czasami padnie dramatyczne pytanie: -Panie Premierze, jak żyć, jak żyć?

Odpowiedzi do dzisiaj nie ma. Bo jak tu ma przeżyć staruszka za 700, zł renty, jak wielodzietna rodzina, w której nikt już nie ma pracy. Takie obrazki nie krzepią, to i rzadko je pokazują.

 

Premier Tusk obiecywał:

-laptopy dla każdego ucznia,

-budowę szybkiej kolei,

-uproszczenie prawa podatkowego,

-upowszechnienie internetu szerokopasmowego,

-bezpieczeństwa energetycznego,

-zmniejszenia bezrobocia,

-reformę służby zdrowia,

-odbiurokratyzowania wielu instytucji.

 

A co mamy:

-nowe obietnice, tym razem tablety dla każdego ucznia,

-remonty i likwidacje kolejnych linii kolejowych,

-stagnację w systemie podatkowym,

-zahamowanie rozwoju szybkiego dostępu do internetu, zwłaszcza w małych miejscowościach,

-wzrost cen energii i próbę wprowadzenie energii atomowej,

-rosnące bezrobocie,

-bałagan w służbie zdrowia,

-wzrost o 100 tys. armii urzędników.

 

Może zatem obietnice opozycji były lepsze. Z tym jest poważny szkopuł, bo przecież nie można im zarzucić braku realizacji dopóki nie będą rządzić. Mogą zatem obiecywać wszystko. Tyle, że najczęściej zamiast konkurencyjnych i pragmatycznych obietnic, mamy jedynie zapowiedzi rozliczeń. Jak my dojdziemy do władzy, to postawimy ich przed sąd. Czy z taką wizją można gdzieś zajść? Chyba tylko do swojego twardego elektoratu, a i tego nie byłbym pewien.

Czy można jakiekolwiek publiczne obietnice traktować poważnie? Widziałbym tylko jedno rozwiązanie. Za obietnice politycy powinni być poważnie rozliczani. Dopóki wyborcy będą je traktować z przymrużeniem oka, takie one dalej będą. Wicie, rozumicie, inaczej się nie dało, ale za rok za dwa, a już po następnych wyborach się uda. Tylko dajcie nam jeszcze porządzić.

Jeśli na serio nie będziemy traktować głoszonych obietnic, nikt nie będzie nawet próbował je spełnić.

A na razie sami złóżmy sobie własne, nie publiczne postanowienia. Niech się spełnią, może wtedy będziemy mocniejsi i gotowi do twardszych rozliczeń polityków.

Janusz Wolniak

WolniakJ
O mnie WolniakJ

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka