Trzeba przyznać, że Józef Pinior jest bardzo konsekwentny w swoim działaniu. Swego czasu żądał ujawnienia, że Polska była przystankiem dla amerykańskich służb przetrzymujących przywódców Al-Kaidy, a teraz zainicjował akcję obrony niejakiego Snowdena, no a niedawno chwalił się przyjaźnią z Urbanem i gościł na imieninach generała Jaruzelskiego.
Nie wiadomo jakie pobudki kierowały Snowdenem, by obwieścić światu, że tajne służby śledzą i węszą gdzie się da. Ależ o tym wiadomo nie od dziś. Sławetna „Rozmowa” Franka Copolli ukazała, że nie ma żadnych szans, by ustrzec się przed podsłuchem. Tyle, że służby mające do tego uprawnienia muszą być kontrolowane. Przecież czynią to po to, by uchronić społeczeństwa przed atakami terrorystów, szaleńców, mafii, złowrogich totalitarnych reżimów, itd. Dzisiaj świat byłby bezbronny, gdyby podszedł na żywioł i powiedział sobie, wszystko jest jawne.
Niestety, wśród nas są ludzie źli, chorzy psychicznie, pałający żądzą zemsty, chcący przejść do historii jak Herostrates czy Dawid Chapman. Może gdyby służby norweskie były bardziej zapobiegliwe, to Brevik nie dokonałby strasznego mordu. Żebyśmy mogli spać spokojnie, musimy zgodzić się na czuwanie służb. Jeśli nie będą tego robić oficjalne agendy, to dadzą pole dla grup przestępczych, by ten proceder rozwinęli. Podejrzewam, że na pewno z tych narzędzi już korzystają, ale mam nadzieję, że jeszcze w niewielkiej skali.
Do akcji Piniora dopisali się dawni opozycjoniści, a dziś już mało czynni politycznie, jak Barbara Labuda, Adam Bujak i Władysław Frasyniuk. Najbardziej z nich aktywny jest były przywódca Dolnośląskiej Solidarności. Często zapraszany, głównie do TVN-u, komentuje niemal wszystko z pozycji autorytetu. Tylko nie wiem za bardzo jakiego. Ten mentorski ton i pouczanie innych nie wiem z czego ma wynikać. Czy z zasług z lat 80-tych? Jakoś tym, którzy mieli wówczas nie mniejsze zasługi, takiej szansy bycia w mediach się nie daje. Ale Frasyniuk może mówić, bo jest po właściwej stronie mocy. Jak trzeba to Kaczyńskiemu albo innemu faszyście dokładnie przyłoży.
Swój list otwarty do władz, jak zatytułowało agorowe „Metro” – „Kwiat polskiego podziemia”, uzasadnia troską o zwykłych ludzi. Czego przestrzegający prawo zwykli obywatele mają się obawiać? Na pewno nie służb amerykańskich. Ja obawiam się, że ten zwiędły kwiat polskiego podziemia, może narobić więcej szkody w umysłach ludzi, niż działania służb dbających właśnie o bezpieczeństwo najzwyklejszych ludzi. Oni jednak oskarżają nie tylko polską, ale i europejską demokrację o niespełnianie podstawowych standardów. Tak można mieć wiele zastrzeżeń do państw demokratycznych, ale w tym przypadku zarzuty są absurdalne. Przeczytajmy fragment tego listu:
„Edward Snowden nikogo nie zamordował, nie porwał, nie napadł, nie wysadził w powietrze. Jest jednak ścigany i osaczany jak terrorysta. Dlaczego? Bo ujawnił pewną niewygodną prawdę o poczynaniach władz swego państwa. Objawił światu, iż amerykański rząd systematycznie kontroluje zachowania milionów swych obywateli i obywatelek poprzez masową inwigilację i podsłuch rozmów telefonicznych, na Skypie, Facebooku, e-maili, czatów. Rewelacje Snowdena obnażyły brzydkie oblicze amerykańskiego systemu politycznego. Ale obnażyły też cos więcej: bezduszność, lękliwość i hipokryzję naszej, europejskiej demokracji. Na prośbę Snowdena o azyl polityczny stare i nowe państwa demokratyczne pokazały mu figę chowając się za procedury, paragrafy i żałosne argumenty biurokratyczne. Gdzie podziało się nasze przywiązanie do swobód obywatelskich i praw człowieka, na których stoją demokracje i o których tyle mówi nasza klasa polityczna”.
Czy postawa Snowdena służy demokracji, czy jest wprost przeciwnie? Może „kwiaty…” spróbowałyby adekwatnie do wagi zdefiniować swój język. Każda demokracja jest systemem ułomnym, ale jej dalsze osłabianie prowadzi jedynie do anarchii a nie wolności.



Komentarze
Pokaż komentarze (4)