Poczucie humoru to dobra cecha, zwłaszcza jeśli potrafimy mieć i dystans do siebie. Każdy zna jakiegoś człowieka, który potrafi sypać żartami jak z rękawa. „I śmiech niekiedy może być nauką, kiedy się z przywar, nie z osób natrząsa” – pisał Ignacy Krasicki.
Tymczasem to, co wyciekło do mediów, czyli żarciki Premiera, to właśnie przeciwieństwo myśli biskupa warmińskiego. Donald Tusk wprost rechotał, wymawiając słowo pisior, a do tego pozwolił sobie na prymitywny żart z nazwiska Majcher. Na nagraniu słychać gromki śmiech jego akolitów. Tak to sobie Premier gaworzy ze swoimi zwolennikami i biadoli nad stanem państwa, do którego wdarła się rzekomo piąta kolumna.
Żarty na bok
Mamy czas, kiedy nie do śmiechu jest milionom polskich rodzin. Są wakacje, tysiące dzieci spędzają je dalej w swoich domach, bo rodziców nie stać na wysłanie pociech na jakiekolwiek wypoczynek. Ludzie chwytają się jakiegokolwiek zajęcia, by przeżyć. I to nie zawsze się udaje. Redaktorzy telewizyjnych „Wiadomości” oburzali się na ludzi, którzy weszli do opuszczonej kamienicy i próbowali wydobyć z niej metalowe części. Jeden z nich nie przeżył, bo zawaliły się mury. Zrobili też prowokacje, przynosząc do skupu złomu części z kolejowej infrastruktury. Dopiero w siódmym składzie nieuczciwy właściciel pokusił się o kupno tych części. Jednak w tych reportażach zabrakło podstawowej refleksji, dlaczego ludzie w ten sposób próbują coś zarobić. Wyglądało to tak, jakby byłby to proceder tylko przestępczy. Kto schodzi do bieda szybów? Kto tam nierzadko ginie? Przestępcy, ludzie z marginesu czy bezrobotni, próbujący utrzymać swoje rodziny?
Wcale im nie do śmiechu
Dla działaczy partyjnych ważniejsze są inne problemy. Kto jakie stanowiska, kto gdzie, kiedy, czy ten czy tamten na stanowisku tym, czy tamtym. Jeśli wierzyć donosicielowi, niejakiemu Koczanowi, wszyscy działacze dolnośląskiej PO są zbulwersowani sprawą objęcia stanowiska doradcy politycznego przez Pawła Majchra. I wcale im nie do śmiechu. Żądają zbadania sprawy, a premier sugeruje, że sprawa się zajmie.
Dobrze, że takie nagranie mogą ludzi posłuchać. Niech usłyszą czym zajmują się nasze rządzące elity. Może to i ich zwolennikom da coś do myślenia. To tak, jak w poprzednim gabinecie węgierskim, którego premier powiedział do swoich zwolenników, że zawsze oszukiwali naród. Może te taśmy prawdy uzmysłowią wszystkim, jaki jest król.
Janusz Wolniak



Komentarze
Pokaż komentarze