Czy czytanie codziennych newsów nam szkodzi? Pewien redaktor, autor popularnego newslettera stara się udowodnić, że tak jest w istocie. Ale co z tego wynika? Czy ludzie mają przestać interesować się światem?
„Wydaje Ci się, że gromadzenie tysięcy informacji pozwala Ci lepiej zrozumieć otaczający Cię świat. Tymczasem jest dokładnie na odwrót. To nie newsy są ważne, lecz głębokie przemyślenia i mądrość, która z nich wynika. Odnosi się to zarówno do Twojego życia osobistego, jak i zawodowego. Gdyby bycie na bieżąco było kluczowe dla kariery, dziennikarze znajdowaliby się na samym szczycie piramidy zawodowej. Jednak wcale tak nie jest”.
Newsy to trucizna
Tak twierdzi redaktor Jean-Marc Dupuis. Mało tego, ten popularny we Francji, a i również w Polsce autor newslettera na temat medycyny naturalnej twierdzi, że newsy jakimi jesteśmy codziennie zalewani, są szkodliwe. Opisując ich działanie, przyrównuje je do wpływu narkotyku, będącego trucizną dla ciała. Pisze:
„Większość konsumentów newsów, w tym również tych, którzy wydają się czytać najwięcej, utraciła zdolność do czytania ze zrozumieniem książek i długich artykułów. Po pierwszych czterech czy pięciu stronach nie potrafią się dalej skupić, mają ochotę gdzieś wyjść albo... zasypiają. I nie wynika to z tego, że się zestarzeli lub że mają ważniejsze rzeczy do roboty. Wynika to ze zmian, które zaszły w strukturze ich mózgu”.
I tu mamy już bardzo poważny argument, ale nie poparty żadnymi dowodami, a jedynie obserwacjami. Bo czy młode pokolenia, tak odporne na czytanie, jest odbiorcą newsów? Wprost przeciwnie, są na nie zdecydowanie odporni. Niestety tego szacowny autor nie zauważa.
Najlepiej nic nie czytać
Jaką propozycję przedstawia współczesnemu odbiorcy mediów:
„Nadmiar newsów jest więc toksyczny dla Twojego mózgu, a jedynym sposobem na ochronę przed nim jest całkowite zaprzestanie czytania, oglądania i słuchania newsów”.
To prosta droga do alienacji, do zbudowania społeczeństwa konsumpcyjnego. Przestańcie się interesować sprawami tego świata. Inni za was odwalą czarną robotę. Wy musicie dbać o swoje zdrowie, nie tylko fizyczne – dieta, odpowiednie treningi, ale i psychiczne – brak jakiegokolwiek stresu. I taką ideologię wpajają coraz częściej różni uzdrowiciele ciała i ducha.
Lemingi
Efekty ich działania są coraz skuteczniejsze. Wokół przybywa ludzi całkowicie oderwanych od rzeczywistości. Nie oglądają wiadomości telewizyjnych, nie słuchają stacji radiowych, gdzie jest coś innego oprócz muzyki, nie kupują gazet. Owszem uczestniczą często w wyższej kulturze, chodzą na premiery filmowe, teatralne, czytają bestsellery, ale jakże daleko są od realnego życia. Jeśli nawet zaczynają się interesować tym, co się dziej wokół, to musi to być świat, który nie stworzy żadnych problemów. I wbrew temu, co mówi francuski redaktor, tego typu ludzie wcale nie muszą być kreatywni. Oni nie chcą żadnych zmian. Mają swoich guru, tłumaczących im w co mają wierzyć, , na kogo głosować, kto jest do wycięcia, a kto do wzięcia.
No i wyszło mi, że napisałem definicję wypisz, wymaluj, współczesnego leminga. Widać to gatunek popularny i nad Sekwaną.
Janusz Wolniak



Komentarze
Pokaż komentarze (5)