Ten rok szkolny zaczął się wyjątkowo spokojnie. Rzadko kiedy w ostatnich latach bywało, by nauczyciele nie protestowali równocześnie z rozpoczęciem roku szkolnego. Wprawdzie szykują się wielkie Dni Protestu od 11 do 14 września, ale wtedy swoje oburzenie ma wyrażać tylko jeden oświatowy związek – Solidarność. Drugi ZNP – Związek Nauczycielstwa Polskiego, zdystansował się od protestów.
Czyżby oświata wolna była od bolączek ostatnich lat kryzysu. Wprost przeciwnie. Przecież tylko w ostatnich latach zniknęło 2 tys. szkół, a w przeciągu ostatnich dwóch lat kilkanaście tysięcy nauczycieli straciło pracę. Ci którzy zostali na razie cicho siedzą, licząc że może ich nikt nie ruszy. Ale mogą się przeliczyć, bo w sejmie jest już gotowy projekt zmian w Karcie Nauczyciela i lada dzień pójdzie od młotek. A tam chcą zmienić zasady finansowania, awansowania, urlopowania a może i zatrudniania, jak chciałoby wpływowe lobby samorządowe. Czy i wtedy belfrzy cicho siedzieć będą?
W szkołach za sprawą rozbudowanego podwójnego nadzoru (kuratoryjnego i samorządowego) króluje biurokracja, tylnymi drzwiami próbuje się wprowadzić ideologię gender, zmniejsza się wymagania, odchudza programy, podręczniki, uczy się pod testowe egzaminy, lekceważy milion podpisów ws. referendum dotyczącego 6-latków, itd.
A na razie jest tak, że ZNP układa się z rządem. Prezydium tegoż Związku spotkało się w końcu sierpnia z minister Szumilasową i jakoś się tam wspierają. W drugim związku dialogu z MEN-em nie ma prawie wcale. Poprzedniczce obecnej minister pani Hall ze związkiem „Solidarność” po drodze nie było, obecna raz zaszczyciła Związek swoją obecnością, ale nic z tego nie wynikło pozytywnego.
MEN za to robi co chce. Usunięcie ze spisu gimnazjalnych lektur „Pana Tadeusza” musi zwiastować wielkie zdarzenia. „O roku ów! Kto ciebie widział w naszym kraju!”
Ciekawe czy nauczyciele obudzą się z letargu? Może nadeszła pora by chyba uruchomić tajne komplety?



Komentarze
Pokaż komentarze (4)