Narkotyki. Rosną w siłę środowiska domagające się legalizacji tzw. lekkich narkotyków. Organizują, tak jak w sobotę we Wrocławiu, kolejne marsze i przyciągają rzesze młodych żądnych mocnych wrażeń. Wymieniają się głośno informacjami, gdzie można to i owo tanio zasiać i zebrać. Idą z dumą w koszulkach i ze znaczkami zakazanego liścia, tak jak do niedawna ich sejmowy guru. Ponad tysiąc ich demonstruje i wykrzykuje swoje żądania. Fakt, że mogą legalnie uczestniczyć w demonstracji, domagając się tego co nielegalne i zakazane, jest zdumiewający. Takie marsze deprawują innych, bo pokazują, no wiecie tego nie można, ale jak będzie nas więcej, to wkrótce władza pęknie.
Dopalacze. Jednocześnie na nowo odradza się sprzedaż dopalaczy. Handlarze zdążyli się przeorganizować, zmienili dystrybucję, etykiety, otworzyli nowe miejsca. Minie znowu trochę czasu zanim połapią się w tym urzędnicy i znawcy prawa. Na razie handlarze śmiercią mogą legalnie oferować swoje produkty.
Dewiacje. Kolejny przykład. Znowuż na ulice wyszli osobnicy domagający się równości. Jest ich coraz mniej, bo tym razem może z dwie trzy setki, ale za to rekompensują to sobie coraz większą bezczelnością i prowokowaniem swojego wyuzdania. Publiczne całowanie się par jednopłciowych było tego przykładem. Do tego apologia swojego zboczenia w postaci ordynarnych haseł, nie pozostawiała złudzeń, że tu nie chodzi o żadną równość, tylko o narzucenie większości nowej moralności. Oni domagali się, m.in. by w szkołach już edukować i może wychowywać zastępy do uprawiania wszelakich form spółkowania, dotąd uważanych powszechnie za dewiacje i zboczenia.
Obraz uczuć religijnych. Pod pozorem głębokiej troski o Kościół, tenże Kościół niszczy się wszelkimi dostępnymi sposobami. Statystycznie rzecz biorąc, w każdej grupie społecznej znajdzie się jakiegoś przestępcę, w tym i pedofila. Badania pokazują, że najwięcej takich osób jest w środowisku homoseksualistów, ale media „mętnego nurtu” tych danych nie upowszechniają. Podejrzewam, że gdyby nie znalazł się żaden przypadek pedofila w polskim Kościele, to może znaleziono by księdza alkoholika albo z innym grzechem. Ta bezprecedensowa nagonka na Kościół katolicki ma stworzyć wrażenie, że polski katolicyzm jest chory, ma osłabić chwiejną wiarę i zrazić tych, którzy by chcieli deklarować swój katolicyzm. Od kilku dni nie oglądam już nie tylko TVN, ale żadnej telewizji, bo zaraza rozlała się na wszystkie media. Niestety i prawicowe poddały się tej presji. To obraża moje uczucia religijne. Nie można stawiać znaku równości między kimś kto łamie prawo a wiarą katolicką. A tak się niestety dzieje.
Swobody obywatelskie.Domaganie się przez najwyższe władze państwowe reprezentowane przez prezydenta, premiera, marszałka i jeszcze wielu innych, by obywatele nie korzystali ze swojego konstytucyjnego prawa do wyrażenia zdania w referendum, jest godne potępienia. Oni wiedzą, że ich partyjna koleżanka może ten plebiscyt przegrać, dlatego posunęli się tak daleko w kwestionowaniu demokratycznego prawa. Mam nadzieję, że ich kampania przyniesie odwrotny skutek, wszak Polak przekorny jest.
Do tych przykładów można by jeszcze dorzucić wiele innych, zwłaszcza z życia gospodarczego, z tworzenia i interpretacji prawa, odbierania praw nabytych, ale trzeba dzisiaj mieć chyba wyjątkowe klapki na oczach, by nie widzieć jak państwo Tuska i Komorowskiego nisko upadło. Uzdrowić ten chory organizm nie będzie łatwo, bo cały czas jest przyzwolenie na rozsiewanie zarazy zła, deprawacji i braku szacunku dla prawa.
Janusz Wolniak



Komentarze
Pokaż komentarze