Wstyd, że niewyszkoleni policjanci wychodzą na ulice.
Byłem świadkiem dziwnego zachowania patrolu we Wrocławiu. Dziarska para, młodych funkcjonariuszy, zakuła w kajdanki mężczyznę i przykuła go do słupa. I tak trwało to około godziny. W tym czasie podjeżdżały kolejne patrole, coś tam deliberowali wokół aresztanta aż w końcu przyjechała straż pożarna i karetka pogotowia. Ci pierwsi przecięli kajdanki, bo podobnoż zginęły kluczyki, drudzy zaś w towarzystwie dwóch radiowozów na sygnale odwieźli delikwenta do szpitala psychiatrycznego.
Kiedy zobaczyłem w necie film z interwencji policji bytowskiej, przez kilka minut pastwiącej się nad zatrzymanym kierowcą, nie byłem w ogóle zdziwiony. Jeśli do tego dołożyć kolejne zarejestrowane interwencje stróżów prawa, np. na plaży, gdzie też pastwiono się b. długo z chorym człowiekiem czy z nieumiejętnością zatrzymania prowokatora Wardęgi, to powstaje obraz kompletnie bezradnych młodziaków, nie znających podstawowych technik interwencyjnych. Przecież nie wystarczy powiedzieć połóż się. Jeśli ktoś nie zastosuje się do poleceń, trzeba umieć skutecznie zastosować adekwatne do sytuacji techniki.
W przywołanych przeze mnie przykładach policjanci byli bezradni jak dzieci. Gdyby w tych przypadkach trafili na przestępców albo ludzi ciut znający techniki samoobrony, mogliby sami zostać ofiarami.
Przykro jest patrzeć na policjantów, którzy tylko dlatego w końcu jakoś sobie radzą, bo posiadają kajdanki i idą dwóch na jednego. Gdyby to były jeden, dwa przypadki, myślałbym że znaleźli się jacyś niedouczeni, ale to wygląda na standard.
Mam prostą radę. Zanim tych bezbronnych policjantów ktoś wyśle na ulicę, niech chociaż przejdą podstawowe, półroczne szkolenie z technik zatrzymania i obezwładniania i zakończą to solidnym egzaminem.
jw



Komentarze
Pokaż komentarze (25)