1 obserwujący
11 notek
7827 odsłon
  617   0

Kordian, czyli milenializm w XIX wieku

    Osoby, mające kontakt ze szkołą ponadpodstawową, umożliwiającą zdanie matury, minimum kilkanaście lat temu, bywają zaskoczone szczątkową obecnością tekstów, budujących tożsamość kulturową Polaków.


    Uczniowie i część "postępowych" nauczycieli narzekają na trudności z odbiorem arcydzieł naszej literatury narodowej, składających się niegdyś na elementarz człowieka wykształconego. Do tego ze strony uczniów bardzo często pada kardynalne: “Ale po co mi to? Jakieś stare bzdury, oderwane od wszystkiego co znamy i rozumiemy?"


    Listę antyprzebojów lekturalnych od lat otwiera “Kordian”, ów dziwny, urwany nagle, dramat Juliusza Słowackiego, dostarczający polonistom nieśmiertelnych tematów lekcyjnych typu: “Jak zachwyca, skoro nie zachwyca?” - obecnie dzieło zdetronizowane i wrzucone w szczątkowej formie gdzieś do lektur dla poziomu rozszerzonego. Ze szkodą dla uczniów.


“Kordian” to jedno z nielicznych dzieł w naszej literaturze doby romantyzmu, obdarzone ukrytym potencjałem stania się książką kultową. Do tego dzieło z szerokim kontekstem historycznym, społecznym, psychologicznym, ujawniającym się dopiero po projekcji kreacji tytułowego bohatera, na problemy i świat współczesnych millenialsów, jak umownie, z odrobiną wyższości, nazywamy pokolenie nastolatków.


    Opowieść o “Kordianie” rozpocznie się w punkcie charakterystycznym dla większości jego czytelników. Przeciętny młody człowiek wie o samym utworze bardzo niewiele, niemal nie zna kontekstu biograficznego utworu, a biograficzny i historyczno-literacki traktuje jako zło konieczne do ewentualnego “wykucia”. Z licznych utworów dramatycznych wieszcza zna ”Balladynę" i kilka wierszy. Tyle.


    Kogo spotyka w utworze, zakładając, iż potrafił przebić się przez warstwę językową i wydobyć sens wypowiedzi poszczególnych postaci? Oczywiście z pozatekstowych źródeł powinien wiedzieć, że imię Kordian to wymysł Słowackiego i pochodząc od łacińskiego słowa cordis (serce) znamionować ma "człowieka serca", jednostkę wrażliwą, empatyczną i skłonną do kierowania się uczuciami.   

    Książkowy Kordian, w pierwszym akcie ma lat 15 i przeżywa nieszczęśliwą miłość do nieco starszej Laury (czyżby nieszczęsne dziedzictwo Petrarki?) Chłopiec, cierpiący na braku poczucia sensu życia, wyznaje czytelnikowi swe mroczne przemyślenia. Zaczyna dostrzegać głęboki sens w akcie targnięcia się na swoje życie. Inspiracją staje się dla niego nawet jesienny krajobraz:
Myśl śmierci z przyrodzenia w duszę się przelewa;
Posępny, tęskny, pobladły,
Patrzę na kwiatów skonanie,
I zdaje mi się, że mię wiatr rozwiewa.


Jednocześnie wyznaje pragnienie posiadania jakiejkolwiek idei, dającej oparcie. Kordian marzy o staniu się fanatykiem dowolnej idei:
Boże! zdejm z mego serca jaskółczy niepokój,
Daj życiu duszę i cel duszy wyprorokuj...
Jedną myśl wielką roznieć, niechaj pali żarem,
A stanę się téj myśli narzędziem, zegarem,
Na twarzy ją pokażę, popchnę serca biciem,
Rozdzwonię wyrazami, i dokończę życiem.

   

    Stan młodego szlachcica nie uchodzi uwadze starego sługi Grzegorza, starającego się zainteresować panicza i tchnąć w niego dobrą myśl. Grzegorz snuje trzy opowieści, mające zbudować w duszy Kordiana jakiś przyczółek i rozpalić w nim ogień.
Pierwsza opowieść, o Janku, co psom szył buty, być może miała pokazać Kordianowi, że poczucie braku własnej wartości nie przesądza o losie człowieka, a świat bywa zaskakującym miejscem. Opowieść o Napoleonie w Egipcie, miała pokazać mu majestat historii i rolę wybitnych jednostek. Pod jej wpływem Kordian wyjawia, że marzy o wielkiej sławie:
Wstyd mi! Starzec zapala we mnie iskrę ducha.
Nieraz z myślą zburzoną w ciemne idę lasy,
Szczęk broni rzucam w sosen rozchwianych hałasy,
Widzę siebie wśród świateł czarodziejskich sławy,
Wśród promienistych szyków; szyki wstają z ziemi,
Ziemia wstaje jak miasto odgrzebane z lawy...
 
    Trzecia opowieść, o Kazimierzu, anonimowym bohaterze, porywającym w nurty rzeczne pułkownika Baszkirów, rozbudza Kordiana najmocniej, a jednocześnie ujawnia się jako osoba trapiona cynizmem i brakiem wiary, nawiązując niejako do swego literackiego "krewniaka" Hamleta:
Gdzie ludzie oddychają, ja oddech utracam.
Z wyniosłych myśli ludzkich, niedowiarka okiem,
Wsteczną drogą do źródła mętnego powracam.
Dróg zawartych przesądem nie przestąpię krokiem.
Teraz czas, świat młodzieńca zapałem przemierzyć,
I rozwiązać pytanie: żyć? alboli nie żyć?
   

    Rozmowa z Laurą ujawnia infantylną i ewidentnie zbyt wczesną dojrzałość bohatera, ale i pewien fakt z jego życiorysu. Kordian wychowuje się bez ojca. Laura przypomina mu, że ma matkę wdowę, której winien jest opiekę. Wpisuje zatem Słowacki swego bohatera w doświadczenie pokoleniowe polskiej szlachty, synów polskich żołnierzy wojen napoleońskich. Wychowani przez matki, czerpią od nich wiedzę o uczuciach, a od starych sług wiedzę o byciu mężczyzną. Brak ojca, wzoru męskości, może odciskać się na psychice bohatera, przerażonego i nieokrzepłego mentalnie wobec wyzwań, zbliżającej się dorosłości, własnych uczuć i obaw.

Lubię to! Skomentuj5 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura