7 obserwujących
11 notek
21k odsłon
  1119   0

Z lotniczym pozdrowieniem punktując Macierewicz

Przede wszystkim trzeba wskazać, że czarne skrzynki znalazły się w dyspozycji rosyjskiej już godzinę po katastrofie i władzom polskim odmówiono udziału w ich zabezpieczeniu, przedstawiciele Rzeczypospolitej Polskiej zostali dopuszczeni do czarnych skrzynek dopiero późnym wieczorem 10 kwietnia, już po tym gdy Rosjanie dokonali ich wstępnego odczytu. Cyfrowe nagrania zostały przekazane stronie polskiej dopiero 31 maja 2010 r. w Moskwie i przy tej okazji protokolarnie uznane za autentyczne przez przewodniczącego KBWLLP ministra Jerzego Millera, zaś już w czerwcu 2010 r. biegli z IES stwierdzili, że w nagraniu prezentowanym jako autentyczna i wierna kopia nagrania z CVR MARS-BM brakowało 17,3 sek. nagrania, więc sporządzano kolejne (znów z wadami) a potem następne kopie.  Pozostaje otwarte pytanie, dlaczego pan Lasek do dzisiaj opiera się na kopiach, o których wiadomo, że były manipulowane.

Na jakiej podstawie Macierewicz twierdzi, że strona rosyjska miała do dyspozycji czarne skrzynki godzinę po katastrofie? Ponadto w warunkach występujących w Smoleńsku nie można by odczytać owych, gdyż groziłoby to uszkodzeniem danych, jak również świadczy o tym fakt, iż na zdjęciach prezentowanych sprzed odczytu (odczytu dokonano w Moskwie) czarne skrzynki są w stanie takim jak je znaleziona, w więc nie było wcześniejszych prób odczytu owych. Ponadto w oświadczeniu można przeczytać, iż cyfrowe nagranie przekazano stronie polskiej dopiero 2010-05-31. Jednakże nie ma wzmianki o tym, iż dn. 2010-04-17 do Polski przyleciały oryginalne rejestratory parametrów lotu firmy ATM, które zostały odczytane w ITWL dnia 2010-04-20.

Odnośnie brakujących 17.3 sekund to wiązało się to z błędem kopiowania, a dokładniej z powodu niepoprawnego działania autorewersu. Błąd ten naprawiono przy kolejnym nagraniu. Ponadto Macierewicz wspomina o wadach nagrań. Cóż, jeżeliby nagrania z wypadków były czyste, pozbawione szumów, zniekształceń niczym muzyka na nośniku CD to ludzie badający katastrofy lotnicze mieliby uproszczone zadanie, a już na pewno mniej litrów wypitych kawy oraz zarwanych nocy. Cóż słuchając zapisów z kabiny, nawet dla lotu, który nie uległ katastrofie, czasem ciężko domyślić się nagranych słów, a tym bardziej przypisać im autora.

Ponadto Macierewicz utwierdza czytelnika oświadczenia w przekonaniu, że wiadomo, iż kopie były zmanipulowane. Po raz kolejny proszę naczelnego badacza katastrof Zespołu Parlamentarnego o dowody na manipulowanie kopiami.

Opinia Zakładu Kryminalistyki Instytutu Ekspertyz Sądowych im. Prof. dr Jana Sehna w Krakowie wykazuje, że nie jest prawdą, iż taśma okazana ekspertom IES w czerwcu 2011 r. w Moskwie do badania i skopiowania „nie nosi znamion żadnych uszkodzeń". O stwierdzonych zakłóceniach, zniekształceniach i zaburzeniach nagrania oraz o zniekształceniach taśmy mowa w opinii IES m.in. na str. 33-36, 44-45 i 48-49. Należy też podkreślić, że biegli IES w Krakowie zaznaczyli, iż nie mieli dostępu do taśmy, której oryginalność sami stwierdzili i opierali się w tym względzie na gołosłownym oświadczeniu funkcjonariuszy rosyjskich, niepopartym żadną dokumentacją, ani materiałem dowodowym.

Kolejny cytat i kolejna manipulacja. Macierewicz wspomina, iż IES potwierdziło, iż taśma była uszkodzona, o czym świadczą zakłócenia, zniekształcenia, zaburzenia nagrania i zniekształcenia taśmy. Otóż nic dziwnego, że były zakłócenia, zniekształcenia, zaburzenia nagrania, gdyż nawet przy przegrywaniu taśmy niemożliwe jest pozbycie się wszelakich zniekształceń, zakłóceń itp. będących na oryginalnej taśmie, która w trakcie katastrofy uległa uszkodzeniom. Próba wmówienia, iż zapisy na kopii będą wręcz idealne jest jawnym wmawianiem społeczeństwu nieprawdy.

Pytanie czy Sejm Rzeczypospolitej jest miejscem na jawne uprawianie propagandy kłamstwa, którą od kilku lat wypuszcza w świat Zespół Macierewicza?

Lubię to! Skomentuj15 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale